Fredd Fredd
1385
BLOG

Ballada o pewnym zastępcy

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 4

 Był sobie zastępca dyrektora biura Ministra Sprawiedliwości – Grzegorz Dostatni się nazywa. Powołał go bodaj Jaskiernia. Przetrwał wszystkich, nawet Ziobrę. Ćwiąkalizację też w dobrym zdrowiu przetrzymał. Mam wątpliwości, czy Czuma zauważy w ogóle jego istnienie. 

Minister Sprawiedliwości jako organ odwoławczy rozpatruje odwołania od decyzji administracyjnych wydanych przez prezesów sądów. Na przykład o odmowie udostępnienia informacji publicznej. Temida tak już ma, że jest niezawisła i nie lubi jak kto jej w garnki zagląda. Ja zaś jestem taki wariat, że wierzę, że nad Temidą społeczeństwo powinno sprawować kontrolę, aby jednak mogło to robić musi wiedzieć. Stąd odwołanie do ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Co ma piernik do wiatraka? Chyba 4 rok idzie jak Grzegorz Dostatni podpisuje decyzje administracyjne w imieniu kolejnych ministrów, jakie są mi doręczane. Wszystkie utrzymują w mocy decyzję odmowne wydane przez prezesów sądów.  

Nie mam wątpliwości, że za Czumy będzie identycznie. Piszę o konkretnym człowieku i małym wycinku działalności Ministerstwa Sprawiedliwości, bo ten wycinek dobrze znam z własnego doświadczenia. Nie mam powodów, by wątpić, że p. Grzegorz Dostatni jest jedynym zasiedziałym urzędnikiem. W rękach tych urzędników spoczywa realna władza. Wybór Ćwiąkalskiego dokonany przez Tuska oznaczał faktyczne oddanie ministerstwa korporacjom prawniczym. Wybór Czumy to oddanie władzy urzędniczym koteriom. Jest to nasz odwieczny wybór miedzy dżumą, a cholerą.  

Czy Czuma będzie złym ministrem? Nie wiem, pewnie ani gorszym, ani lepszym. Może nawet lepszym od Ziobry, który konferencjami prasowymi i szumnymi zapowiedziami przykrywał fakt, iż pozwala się wodzić na nos urzędnikom w ministerstwie. To Ziobrę obciąża personalnie afera z Kaczmarkiem. Nie tylko politycznie, ale personalnie. Jak stwierdził Cesarz Francuzów „głupota jest gorsza od złodziejstwa”. Również Ziobro nie potrafił przyznać się do błędów w sprawie sądów 24-godzinnych. Ponieważ po Czumie nie oczekuje medialnej błazenady i hodowania kreta w rodzaju Kaczmarka, ma on szanse być lepszym ministrem niż był Ziobro, ale i tak złym. 

Zwrócę uwagę na pewien fakt. W dniu swojego odwołania Ćwiąkalski stwierdził, że zaproponował premierowi, by do czasu powołania nowego sam pełnił obowiązki ministra. Rzekomo Tusk się miał zgodzić, tyle, że już w czwartek powołał nowego ministra. O czym to świadczy, Ćwiąkalski spodziewał się, że nikt z prawników nie zgodzi się na objecie po nim teki i jakiś czas jeszcze jako p.o. porządzi. Miał widać powody, by tak sądzić. Plotki o łapance na ministra tylko to potwierdzają.

Tusk, pewnie w akcie najwyższej desperacji zaproponował tekę „dziadkowi”, który ma w poważaniu solidarność środowiskową. Tyle, że nie ma siły, by poskromić rozpasanie urzędnicze. Urzędnik potęgą jest i basta. 



   

 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka