Fredd Fredd
69
BLOG

Szaleństwo Króla Kazimierza Małego

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 11

 Kryzys szaleje, gospodarczy, wieku średniego, zależy o kogo chodzi. Pewnemu byłemu gorzowskiemu nauczycielowi fizyki kryzys gospodarczy nie straszny, za to straszliwe skutki dla jego rodziny ma kryzys wieku średniego.

Właściwie o co tyle krzyku. Znudziła się stara żona, wziął sobie młodszą, ładniejszą. Jak wielu przed nim i wielu po nim zrobi. Powód do sensacji byłby, gdyby miał młodą i ładną żonę, a porzuciłby ją dla starej i brzydkiej. Wtedy to byłaby sensacja, na miarę urodzenia się dwugłowego cielaka. 

Politycy do świętych nie należą. Jest i w PiS sporo rozwodników (niektórzy pozostają w PiS jedynie in pectore, za to epistoły smażą), jest i w PO. Inny minister z kolei z żoną się nie rozwiódł był, za to z okazji Nowego Roku wytarł twarz żony o chodnik na Florydzie. Większość z tych osób łączy jedno, nawet jak nie mają moralnych skrupułów odnośnie tego co robią, przynajmniej się tym nie obnoszą. Niektórzy z resztek przyzwoitości jaka im pozostała, inni jak Palikot, z obawy przed stratami finansowymi. 

Ale jest jeden wyjątek, to Tytan Pijaru, Kazio Nauczyciel. Kaziowi jak podejrzewam od sukcesów, w umyśle wytworzyła się taka ilość dwutlenku węgla (w połączeniu z płynem mózgowo – rdzeniowym tworzy dobrze znaną substancje – wodę sodową), że wpłynęło to na jego postrzeganie rzeczywistości. 

Pomyślał, że skoro Palikom może błaznować z penisem, on też nie gorszy. Odnoszę wrażenie, że właśnie obserwujemy kolejny kamień milowy w historii kultury masowej. Kazio zapewni nam transmisję live z dawania kopa w zadek starej, zużytej żonie i procesu zastępowania jej przez nowszy model w wersji full wypas. Ciekawe czy w głosowaniu audiotele będzie można ustalić poziom alimentów na dzieci i byłej żony. Mam taką propozycję, by z uwagi na wahania walut nie ustalać alimentów w pieniądzach, a jako równowartość wydatków na waciki nowej żony. 

Popłakałem ze wzruszenia (jak na filmie z Bollywood), gdy Kazio publicznie oświadczył, że…”Stara się być uczciwym człowiekiem. Nigdy nie romansował, więc w grudniu opowiedział wszystko, całą prawdę rodzinie i podjęli z żoną decyzję o rozstaniu. Jednocześnie zagwarantował im pełną opiekę i wsparcie” No tak ludzie się starają, ale różnie im wychodzi. 

Myślałem, że ta telenowela już mnie nie potrafi zaskoczyć. Nie doceniłem Kazia, z rozbrajająca szczerością wyznał kim jest jego aktualna pani serca i portfela: „To wspaniała, ambitna, młoda osoba. Pracuje jako konsultant w londyńskim City. Ujęło mnie to, że w życiu kieruje się jasnymi zasadami.”  

Czasy są takie, że wywalenie człowieka na bruk nazwa się „procesem derekrutacji”, to i związanie się ze starszym, bogatym, żonatym facetem nazywa się „kierowaniem zasadami”. Zaś pannica, która „kieruje się zasadami” to „konsultantka”.

Prosty człowiek jestem, to zwykłem takie „konsultantki” inaczej nazywać. Pewnie jest to powód, dla którego na karierę od nauczyciela do milionera nie ma szans. Co innego Kazio. Jedyna pracę jaką dostał z uwagi na rzeczywiste kwalifikacje, to posada nauczyciela w Gorzowie. Potem były wyłącznie polityczne fuchy. Puszczało się bąki w stołek, a kaska podatników sama na konto wpływała. 

 


Nie wielu pamięta, że Kazio książkę napisał…”Pracowitość i uczciwość w polityce”. Jest jeszcze inny zabawny szczegół w jego życiorysie. Otóż, w czasie kiedy był wiceministrem oświaty w rządzie Suchockiej bardzo stanowczo opowiadał się przeciw edukacji seksualnej w szkołach. Słusznie, chcecie się edukować jedźcie do Londku Zdroju, tamtejsze konsultantki was wyedukują. 

Jedno co mnie cieszy, że za cenę poświecenia jego wkrótce byłej zony i wkrótce byłych dzieci koleś nie zostanie Preziem. Zresztą zobaczymy jak się kariera w Londku rozwinie, kryzys szaleje, a bez poparcia politycznego, ciężko coś więcej dostać, niż fuchę nauczyciela. Dobrze, że Kazio jezyków uczony, to teraz nie fizyki, ale angielskiego będzie mógł uczyć.  

Na koniec kolejny smakowity cytat: "Zacząłem żyć w zupełnie innym świecie, do którego mojego rodzina dołączyć nigdy nie chciała, nawet wówczas, gdy byłem premierem, czy gdy w Londynie wynająłem duży, rodzinny dom. Pytałem nie tylko siebie: dlaczego? Dlaczego muszę być sam? To prawda, że uciekałem w pracoholizm, byłem pochłonięty zmienianiem Polski, świata. W naturalny sposób zaczęliśmy się od siebie oddalać. Rodzina domagała się, bym rzucił to wszystko i wrócił do Gorzowa. Nie potrafiłem!"

Czyli klasycznie, chłop babę pierze, ale to jej wina, że w skórę dostaje, bo po co zupa była za słona. Oj, przeliczysz sie Kazik, przeliczysz. Zamiast świętego oburzenia, że stara żona Polski i świata zmienić nie dała, myślę, że większość współczuje żonie, no i dzieciom....zwłaszcza najmłodszemu 13 letniemu Piotrowi. 
 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka