Sławku Nowaku ewidentnie stracił opanowanie. I to po dwakroć w krótkim odstępie czasu. Najpierw obśmiał propozycję POPiSu… zgłoszoną przez własnego pryncypała. Potem było coś o bieganiu z kanistrem. Wychodzi na to, że nowa strategia PIS działa! Nic lepiej o tym nie przekonuje, niż wściekłość przeciwników oraz, co nie mniej istotne „niezależni eksperci” martwiący się, że PiS straci swój "żelazny elektorat".
Ostatnie ataki na Macierewicza, debata sejmowa na temat kryzysu, którego nie ma, to desperacka próba powrotu w utarte koleiny awantur i walki z reżimem kaczystowskim. Skoro nowa startego PiS jest nadzwyczaj niewygodna dla PO, więcej nawet, robią wszystko, by PiS ją zarzucił, to nie ma wątpliwości, że strategio działa. Myślę, że i w PiS dostrzeżono ten fakt, stąd reprymenda dla Mularczyka (wyreżyserowana jak i „przeciek’ na jej temat, podobnie jak zgłoszenie Macierewicza, by sprowokować atak).
Gdybym miał jeszcze jakieś wątpliwości na temat skuteczności strategii, to pozbawili by mnie ich „niezależni eksperci”. Zawsze wzruszała mnie ich troska o PiS, który jest nieustannie ciągnięty w przepaść przez własnego prezesa. Pamiętacie, ileż było lamentu, gdy Kaczor zasadził pięknego kopa prosto w zadek Kaziowi, ileż to poparcia miał stracić przez to PiS (na marginesie, wielka szkoda, że Kaczor zachował się wobec Kazia fair i załatwił mu na pocieszenie fuchę w Londynie). Gdy „niezależni eksperci” mówią, że coś jest złe dla PiS, wiadomo, że jest na odwrót. Poza przywołanymi już lamentami nad pozbyciem się z rządu Marcinkiewicza, równie zabójcze dla PiS miało być wyrzucenie otwarcie kontestujących przywództwo Ujazdowskiego i Zaleskiego. O Dornie nie wspominając. Obecnie spać „niezależnym ekspertom” nie daje, zmiana wizerunku PiS, który doprowadzi nieuchronnie od odsunięcia się od partii „żelaznego elektoratu”.
„Żelazny elektorat” dlatego jest żelazny, że pójdzie głosować na PiS bez względu na wszystko i potrzeba by chyba romansu Kaczora z Palikotem, by to zmienić. Nie na to Kaczyński pozbył się konkurencji z prawa, by martwić się o żelazny elektorat. Nota bene, jeżeli El Padre Muchomorek poważnie rozważał wsparcie jakiejś inicjatywy „na prawo od PiS”, to ostatnie działanie PO względem niego skutecznie mu to z głowy wybiły. Mając na głowie kontrolę skarbową i prokuratora marzy zapewne o jednym, żeby ktoś mu zapewnił święty spokój. Kaczyński pokazał, że potrafi to zapewnić, plus kilka milionów na geotermię na dodatek.
Z opisanych powyżej powodów jestem spokojny, nowa strategia działa i działać będzie jeszcze lepiej w miarę dalszego rozwoju kryzysu. Spodziewam się kilkumiesięcznego „wytchnienia” (polegającego na tym, że bezrobocie będzie rosnąć, a produkcja spadać, ale wolno) co zostanie przypisane genialnym posunięciom rządu (interwencja walutowa i zapowiedź wejścia do ERM-2), tyle, że na jesieni i zimą okaże się, że król jest nagi. Bezrobocia na poziomie 20% nie da się przykryć, nawet gdyby Palikot publicznie Niesiona, ten tego, no wiecie.
Wyborca PO rechocze z „barubara” przy piwie, oglądając szkło kontaktowe, jak ma robotę i perspektywę wyjazdu do Hiszpanii na wczasy. Jak wystoi się pośredniaku, nawiedzi go komornik w sprawie nie zapłaconych rat od kredytów, zmieni optykę, Nie zacznie po prostu kochać PiS, bo to niemożliwe. Stwierdzi, że wzięliby się złodzieje do roboty, a nie szopki robią i w dniu wyborów zostanie w domu.
Stąd, cieszę się, że zmiana strategii nie okazał się krótkotrwałym epizodem, ale czymś co jest realizowane z żelazną konsekwencją. Jest czas siewu i czas zbioru, ale także czas czekania. Teraz wystarczy spokojnie czekać, aż platforma zatonie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)