Wczorajszy dzień był "dniem bez samochodu".
Jeżeli ktoś nie lubi jeździć samochodem, to nie musi go kupować. A jeżeli już ma samochód, może go sprzedać i chodzić na piechotę. Tak mógłby postąpić obywatel wolnego kraju.
A jak jest w socjalistycznym kraju totalitarnym jakim staje się Unia Europejska? W totalitarnym kraju obywatela trzeba wychowywać i tresować.
"W kilkudziesięciu belgijskich miastach, w tym także w stolicy - Brukseli zamknięto dziś ruch dla samochodów.
(...)
Kierowcy, którzy wyjechali na ulice mimo zakazu i nie mieli specjalnego pozwolenia, policja upominała, lub karała mandatami."
Te "specjalne pozwolenia" to na pewno dla przedstawicieli władzy, bo jak wiadomo "wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze". W Stanie Wojennym też trzeba było mieć "spejalne pozwolenie" na poruszanie się samochodem - deja vu!
To już nie tylko musimy płacić 2,5 zł podatku od każdego litra benzyny , ale władza, kiedy uzna za stosowne, może zakazać nam jazdy własnym samochodem. A niepokornych ukarać mandatem.
Co jeszcze wymyśli Komisja Europejska? Może wprowadzi zakaz oddychania w parzyste dni miesiąca, żeby zmiejszyć o połowę emisję CO2. Wcale bym się nie zdziwił. Nic mnie już nie dziwi. Jak się dobrze zastanowić, to można dojść do wniosku, że aborcja też wynika z troski o ekologię - wszak dzieci, które się nie urodzą nie będą emitować CO2 do atmosfery.
Gratuluję tym, którzy głosowali za włączeniem Polski do UE. Czy można jakoś wystąpić z tej eurototalitarnej organizacji?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)