Media światowe żyły wczoraj (dziś także) doniesieniami o decyzji amerykańskiego „pastora” Terry’ego Jones’a, który postanowił spalić, w rocznicę ataku Al-Kaidy na USA, Koran.
Oczywiście wszyscy zgodnie potępili tę nadchodzącą zbrodnię, jednocześnie zamartwiając się, czy aby Stanom Zjednoczonym, ba, całej Europie, nie grożą w związku z tym haniebnym czynem, skoordynowane ataki terrorystyczne.
Zaniepokoili się nawet głównodowodzący NATO.
Czyn rzecz jasna haniebny i świadczący raczej o płytkiej wyobraźni rewanżysty niż o postawie chrześcijańskiej mało przy tym przekonującego pastora.
Mnie jednak osobiście martwi inna rzecz.
A mianowicie fakt, że jakiś pomyleniec, fanatyk, fundamentalista, albo może wyrafinowany polityk żyjący w zaciszu swojego domku z garażem i ogródkiem, swoją idiotyczną demonstracją, naraził właśnie miliony chrześcijan w krajach Trzeciego Świata, oczywiście świata islamu, na śmierć, pogromy, pobicia, gwałty, zastraszanie, więzienie, po prostu krwawe i realne niebezpieczeństwo.
O tym świat mediów milczy, gdyż nie interesuje go sytuacja 250 milionów ludzi, którzy CODZIENNIE w związku z faktem wyznawania Boga, Jezusa Chrystusa są prześladowani.
I jednym ze źródeł prześladowań chrześcijan jest właśnie fundamentalizm islamski, zarówno sunnicki, jak i szyicki.
Media lubią takie prowokacje.
Zamiast bojkotować wybryki fanatyków, oświetlają ich światłem swoich kamer i nagłaśniają niszowe zachowania fundamentalistów (tak zwana wspólnota chrześcijańska z Florydy o nazwie World Outreach Center liczy ponoć ok. 50 członków).
Taki prezent od szaleńca, to z kolei dla fanatyków z Pakistanu, Bangladeszu, Nigerii, Indonezji, czy Somalii, woda na młyn, paliwo na antychrześcijański sprzęt eksterminacyjny, kolejny „poważny” argument w rękach terrorystów, którzy władają opinią publiczną, sterują ciemnymi, niewyedukowanymi masami, ogłupianymi przez ideologię zemsty płynącą z meczetów-mateczników terroryzmu w dzielnicach takich miast jak Kair, Bagdad, czy Mosul.
Mam nadzieję, że jednak po pierwsze, pan Jones się opanuje i pójdzie palić drewienko w swoim kominku, albo tytoń w fajce, zamiast obrażać wyznawców Allaha i palić świętą księgę muzułmanów, po drugie, że fanatycy islamscy nie wykorzystają okazji do zabijania niewinnych ludzi w krajach islamu, po trzecie, że media nie będą promować idiotów.
Nadzieja nadzieją, ale skończy się na tym, że:
Szalony pastor stanie się sławny i zdobędzie nowych członków do prania mózgu, świat Zachodu o sprawie zapomni po 3 dniach, terroryści oczywiście nie uderzą na USA, ani na Europę, natomiast po „wydarzeniu” pana Jones’a zostaną zgliszcza wielu kościołów, i oby nie żyć i nieszczęść ludzkich.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)