Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
950
BLOG

Spotkanie III. stopnia z „terrorystami spod Krzyża”

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Kultura Obserwuj notkę 16

 

Wczoraj korzystając z okazji, że miałem ważną sprawę do załatwienia na Krakowskim Przedmieściu 64 (oddanie list z podpisami poparcia Obywatelskiego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej popierającego projekt ustawy o powrociedo Rzeczypospolitej Polskiej osób pochodzenia polskiego, deportowanych i zesłanych przez władze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich) z dużą dozą ciekawości i niepokoju poszedłem pod Pałac Prezydencki, gdzie urzędują tzw. „terroryści spod Krzyża”.
 

Obawiając się tego spotkania, cóż, terroryści mogą wiele rzeczy złych uczynić, zaatakować przechodnia, wysadzić się w powietrze razem z nim, niewinnym, w najlepszym razie dotkliwie poranić, odciąć rękę, jak w omawianym w poprzedniej notce przypadku aktów „religijnego” terroru, itp., ale ponieważ jestem dość odważną osobą, zdecydowałem się na zbliżenie.
 

Już na miejscu spotkałem nie tyle agresywnych terrorystów, co wyciszoną grupę, liczną grupę dodam szybko, modlących się ludzi, którym nie przeszkadzał zimny deszcz późnego wieczoru, godz. 23.00.
Zaintrygowany, podszedłem bliżej, aby się im przyjrzeć, bo nie wyglądali na fanatyków, co dopiero mówić o terrorystach.
 

Był tu ksiądz prowadzący nabożeństwo modlitewne z okazji Uroczystości Podwyższenia Krzyża Świętego, widziałem znane twarze ludzi z telewizora, jednak było wiele osób nieznanych, pozytywnych, delikatnych, i co najważniejsze poczułem w tym miejscu pokój, wyciszenie, jak już wspomniałem i dobroczynne działanie modlitwy, modlitwy cichej, spokojnej, którą chrześcijanie tu zgromadzeni odmawiali bez rozwrzeszczenia, bez histerii, fanatycznych aktów szarpania za blokady umieszczone wzdłuż ulicy, co dotychczas oglądałem w telewizji lub o czym rozpisywała się prasa.
 

Nie pozostało nam nic innego, nam, ponieważ przyszedłem tu z Teściem, pomodlić się wraz  ze zgromadzonymi tu chrześcijanami, oddać hołd Krzyżowi Zbawiciela i wrócić do domu.
 

To, co mnie jeszcze mocniej uderzyło w tym intrygującym miejscu, to ujrzane z bliska blokady, z jednej i drugiej strony ulicy, przyznam, że byliśmy z Teściem wstrząśnięci, ponieważ od mojego powrotu nie miałem możliwości zobaczenia tego z bliska. Blokady, mur, separacja, policja, strażnicy... szok!
 

Jak wyjeżdżałem z Polski pod koniec lipca było tu inaczej.
 

Zastanawiam się teraz, czy przypadkiem nie wróciłem do nieco innej Polski?

Jak wrócę pamięcią do tragicznych wydarzeń kwietniowych, wszyscy, w tym właśnie miejscu, byli zjednoczeni.
Byłem osobiście świadkiem wniesienia krzyża, tego właśnie Krzyża przez harcerzy, i może mi ktoś wierzyć lub nie, ale zapytałem wówczas Żony:


„Ciekawe, co się będzie z tym krzyżem później działo…”
 

Wtedy wszyscy, no niemal wszyscy, którzy tu przyszli (oprócz ekstremy, bo i tacy się przecież zdarzali, męty, gapie, turyści) byli zjednoczeni.
 

Co się stało z tym nastrojem?

Absolutnie i zdecydowanie za wojnę o Krzyż obwiniam obecnego Prezydenta i jego kancelarię, to środowisko jest źródłem wydarzeń i konsekwencji swoich decyzji, a teraz bierności i rejterady, a najpoważniejszą konsekwencją jest tutaj narażanie najważniejszego symbolu religijnego na obrażanie i bluźnierstwa.
Pamiętam, że podobne, choć może nieco w innym kontekście nie tyle religijnym, co społeczno-obywatelskim wydarzenia opisał Kundera w swojej książce „Nieznośna lekkość bytu”.
 

Jedna z głównych bohaterek ze zdziwieniem/zdumieniem spoglądała na codzienną nienawiść, obojętność i agresywność przechodniów w deszczowy dzień w Pradze w konfrontacji ze wspomnieniem owej jedności Czechosłowaków, całego narodu, kiedy najechał ich okupant sowiecki.
 

To samo teraz w Warszawie.
 

Red. Memches napisał dziś o popłuczynach z Pokolenia JP2, dodaję do tego wielki ruch wspólnotowy 10 kwietnia, powstały spontanicznie w wyniku katastrofy smoleńskiej (nie mylić z „Solidarni 2010”).
Co z tego wszystkiego zostało, jak szybko wróciliśmy do języka swady, kłótni, wzajemnego obrażania.

Czy tak już będzie z nami zawsze, czy przechodzimy okres kwarantanny po traumie katastrofy smoleńskiej i musimy ją jakoś odreagować?

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Kultura