Oglądam sobie niemiecką telewizję VOX, wczesne przedpołudnie, a program jak to program, głupi. Poświęciłem mu jednak chwilę, bo przed zmianą kanału powstrzymał mnie szok kulturowy…, ale po kolei:
W programie chodziło o sprzedaż wymarzonych domów i mieszkań klientom, którzy zostali losowo wybrani. Z wybranym klientem spotykał się następnie profesjonalny sprzedawca, który oprowadzał go po nieruchomości marzeń i albo zrobił z nim biznes albo nie. Taka idea, taka fabuła.
Jednym z klientów był pięćdziesięcioletni mieszkaniec Kolonii.
Prowadzący przywitał się z nim, wymienili kilka grzecznościowych zdań, potem sprzedawca zapytał, gdzie jest partner kolończyka. Ten odpowiedział, że partner jest w pracy.
Następnie kolończyk uzasadnił wybór swojego wymarzonego mieszkania. Wraz z partnerem mają niecodzienne hobby. Są nudystami. Lubią się opalać nago, a w Kolonii, wiadomo nie można sobie na to pozwolić.
Zderzenie kulturowe było na tyle silne, że zamiast delektować się niemiecką Hochkultur, pięknymi domami i mieszkaniami prezentowanymi w programie (nie na moją kieszeń wprawdzie, ale każdy ma prawo pomarzyć), to ja, jak barbarzyńca z dzikiego kraju, skupiłem się na roztrząsaniu faktu, że to jakieś wszystko zboczone jest, czyli już właściwie, normalne.
P.S. W Niemczech problemem jest napisanie klient, skoro są także klientki. Czyli powyższe sformułowania powinny brzmieć tak:
“Z wybraną klientką/klientem spotykał się następnie profesjonalny sprzedawca, który oprowadzał ją/go po nieruchomości marzeń i albo zrobił z nią/z nim biznes albo nie“.
Inna forma jest niepoprawna i szowinistyczna.
Oj daleko nam jeszcze do tej całej niemieckiej cywilizacji, do tej Hochkultur europejskiej.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)