Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński
569
BLOG

Kolejny od rwania Biblii

Tomasz M. Korczyński Tomasz M. Korczyński Kultura Obserwuj notkę 5

 

Nie wiem co się wyrabia w tej Polsce, czy głupek czy mędrek, jedno wielkie szaleństwo trwa.

Po satanistach wspieranych duchowo przez PO-wców (Nowak, Pomaska, Braun), socjalistach, liberałach i pospolitych głupkach, do publicznego rwania Biblii zapalają się tak zwani naukowcy.
 
O ile pani Środa naukowcem nie jest, raczej walczącym ideologiem, w dyskusji nad fundamentalnym pytaniem: rwać czy nie rwać? występuje prawdziwy, uznany, znany, szanowany, doceniany, nagradzany profesor Uniwersytetu Warszawskiego, z zakładu przy Karowej.
 
Pani Środa prawdziwym profesorem nie jest. Ponadto trudno ją nazwać naukowcem, czy etykiem. Gdyby swoją kampanię nienawiści prowadziła jeszcze prywatnie, no to jakoś bym to zrozumiał, ale występując ex cathedra jako tak zwany etyk, całkowicie się jako naukowiec deprecjonuje.
 
Wracając do tego nowego od rwania.
 
Tym razem profesor socjologii, pan Ireneusz Krzemiński przyznał się w “Rzeczpospolitej”, że on też chce rwać Biblię, szczególnie gdy czyta Stary Testament, a nawet Nowy (Apokalipsa wg św. Jana).
 
Pan profesor nie może znieść losu ludzi spędzanych do piekła.
 
W sumie to dziwię się jego odważnej deklaracji, w której mówi o sobie, jak o człowieku głębokiej wiary. Jak to, człowiek głębokiej wiary nie wierzy w piekło? Zapewne tak wygodniej, niebo milsze.
 
Bądź co bądź ludziom dziś nieźle odwala. Czy głupek czy mądry, rwać mu się chce bardzo. I dziwi się, że inni czytają do podusi, zamiast drzeć.
 
A jeszcze bardziej go dziwi, że niektórzy, uważają “ten bełkot” za Słowo natchnione przez Ducha Świętego, czyli przez Boga i modlą się do Boga tym słowem, nie tylko na coniedzielnej Mszy Świętej.
 
Niektórzy za te słowa są dziś mordowani w 50. krajach świata. To ich się drze na strzępy, a nie kartki, ponieważ Słowo, które chcą podrzeć pani Środa i pan Krzemiński są wpisane i wyryte w sercach prześladowanych i wiernych Bogu do końca.
 
I to chyba fundamentalna sprawa, która różni nas od siebie, powiedzmy wprost, mnie różni od takich narwanych rwaczy-strzępaczy.
 
Jak czytam ich wynaturzone wynurzenia i brednie, to przestaję je w pewnym momencie czytać, gdyż mi już wystarczy. Tyle.
 
Nie muszę niczego rwać na strzępy. Nie odczuwam nienawiści, pogardy, czy nawet niechęci. Raczej mi przykro, że dziś tak bezceremonialnie, ex cathedra, obraża się Boga i uczucia ludzi wierzących. To mój jedyny problem.
Ich problem z kolei polega na dokonywaniu zniszczeń, dewastacji, a także na nawoływaniu do destrukcji i zniszczenia.
 
Biedni ludzie, chorzy z nienawiści bluźniercy, nienawidzący Boga, nieszanujący ludzi, gardzący wartościami chrześcijańskimi, nauczaniem Chrystusa, dewastujący normalne normy i nakłaniający do dewiacji.
 
Przykre i bolesne. Czy pójdą za to do piekła? Tego nie wiem, martwię się o siebie. Zbawicielem nie jestem. Na szczęście.
 
Wiem jedno: Nergale, Środy, Krzemińscy, PO-wcy przeminą, ale Jego Słowa nie przeminą.

Centroprawicowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura