Przeczytalem sobie dzisiaj kolejne wielkie salonowe dzielo, kolejny szczyt polskiej blogosfery: "Chamówa, a nie Hollywood", stworzona przez znakomitego i niepowtarzalnego doktora politologii, eurodeputowanego PiS, szanownego pana Marka Migalskiego.
Przeczytalem tez tam wszystkie znakomite komentarze, w tym jakze prostą, a jednoczesnie trafną ocene, znaczy: trafiającą idealnie w przeslanie pana Migalskiego, przedstawianą przez szanownego platosa: ""bo można być Prezydentem ale można być też chamem. Sikorski wybrał to drugie"".
...no ale dosc tego przymilania sie, przejde do konkretow - otoz zostawilem tam komentarz nastepujacej tresci:
Boli Sikorski, oj boli, boli...
Kiedys, daaaawno temu napisalem w jakims komentarzu tu na S24, ze czekac tylko jak PO zacznie mowic jezykiem zblizonym do jezyka PiSu. No i od pewnego czasu tak sie dzieje - no i peowcy gadaja, ale z duza wieksza finezja, znaczy: w porownaniu z toporno-prostackim dowcipem PiSowskim, jezyk peowcow jest taki jakis subtelno-wykwintny...
...co oczywiscie doprowadza pisowcow do szalenstwa :-))


Komentarze
Pokaż komentarze (18)