Prostota i szczerosc tych słówurzekła mnie. Tak - Lech Kaczynski to nie byla moja bajka, to byl moj polityczny przeciwnik, tak jak pozostana moimi przeciwnikami wszyscy, ktorzy poglady pana prezydenta podzielali i podzielaja.
Jednak stala sie rzecz straszna i pojawia sie wtedy w czlowieku takiból, jakis ciezar na sercu, ktory kaze doszukiwac sie wlasnej niesprawiedliwosci, zbytniej ostrosci wobec politycznego przeciwnika - a przeciez nie zmienie mojej opini, ze PiS, idea IV RP, wreszcie sam tragicznie zmarly prezydent, nie sa czynnikami budujacymi nowoczesny, europejski kraj.
Zostaje wiec tylko zwykly zal, zwykly smutek - oto zgineli tragicznie ludzie, oto dokonal sie dramat ich, ich rodzin i przyjaciol - i nas wszystkich, gdyz zgineli jedni z nas...
Kruchosc zycia...
Czym sa spory, wasnie, czy przepychanki wobec smierci? Wobec ludzkiego dramatu?
Przychodza takie chwile, ze czlowiek moze czuc sie bezsilnym, wobec zjawisk i zdarzen,na ktore zwyczajnie nie ma wplywu - i wtedy przychodzi moment reflekcji, moment pochylenia sie z pokora, z szacunkiem wobec zycia...
... i byc moze jest to ten wlasnie najwlasciwszy moment, by zwrocic sie o pomoc do Boga - nie po ratunek, nie po łaske, a wlasnie z prosba o wybaczenie, by wybaczyl nam w imieniu tych, ktorym my wybaczyc mozemy, a oni juz takiej mozliwosci nie maja.
"Ja wybaczam i proszę Boga o wybaczenie, bo mnie już teraz nie wybaczą"
Lech Wałęsa.
--------------------------------------------------
http://wiadomosci.onet.pl/2153537,11,walesa_wybaczam_i_prosze_boga_o_wybaczenie,item.html


Komentarze
Pokaż komentarze (14)