Szanowny bloger 'michal wisniewski' popelnil byl dzisiaj notke: Dlaczego blogosfera nie ma zadnej sily, w ktorej krytykuje, i slusznie, toyahowe banialuki, te tutaj
Chcialem tam zamiescic komentarz, a tu niespodzianka - nie moge tam komentowac. Zdziwilem sie troche, bo nijak nie moglem sobie przyponiec, a za coz to spotkala mnie tak dotkliwa kara?
Ale od czego jest guglarka. Trzy minuty i znalazlem: Rosja prawdziwym sojusznikiem Polski, a nie USA, a tam taki komentarz:
Pomijajac juz to, ze nazwac mnie "lewakiem", to tak samo jak nazwac mnie "biskupem" - otoz bana dostalem za wyrazanie poglądów, czyli dokladnie za to, za co mam ja, i nie tylko ja, bana u toyaha.
Takze, szanowny panie 'michal wisniewski': polityczna blogosfera polska jest slaba w oddzialywaniu na rzeczywistosc, gdyz w wiekszosci podzielona jest na kółeczka wzajemnej adoracji. Nie liczy sie tam dyskusja, tylko jakies "wlasne ja" oparte o "wlasne widzimisie".
I chociaz zgadzam sie z panem w ocenie toyaha, to jednak przypomina mi sie w pana przypadku, powiastka o drzazdze i belce.
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (11)