Marcel Gleffe od dłuższego czasu oczekiwał miłego urlopu w Tyrifjord ze swoimi rodzicami i kuzynem. Norweska idylla została przesłonięta przez horror. Wszystko zaczęło się wraz z zamachem bombowym w Oslo: „ Siedzieliśmy przy stole i maksymalnie wkurzeni dyskutowaliśmy o tym”, opowiada ten 32 letni Niemiec obozujący na campingu Utvika, po drugiej stronie wyspy Utøya. "I nagle huknęło na wyspie. Myśleliśmy, że jest to pokaz sztucznych ogni."
Jak usłyszał salwy z karabinów maszynowych, Marcel zrozumiał, że musi być coś innego. Udał się do miejsca, bezpośrednio nad jeziorem, między dwie żółte drewniane domy.
Stamtąd zobaczył, jak zdesperowani ludzie skaczą do wody krzycząc o pomoc. „Wokoło widać było wszędzie głowy”. W tym momencie został Marcel bohaterem z Utøya. “Nie zastanawiałem sie ani chwili”. Brodacz mówiący dialektem saksońskim ( tortura dla każdego Polaka! ) momentalnie pobiegł na przystań kampingową, wskoczył do swojego „Pioniera” i odpalił jego dziesięciokonny motor. „Pierwszym ludziom rzucałem kamizelki ratunkowe.”
„Do łodzi, ilu się da” I tak Niemiec ratował uczniów przed zamachowcem. Ale uciekający uczestnicy obozu letniego początkowo mu nie ufali. „Nikomu nie wierzyli, tylko sąsiadowi, który pływał obok w wodzie”. Ale Marcel, który w 2008 z małej miejscowości Teterow położonej blisko Rostocka wyemigrował do Norwegii wytłumaczył im po norwesku, że chce im pomóc.
„To było niezwykłe widzieć, jak oni siebie wzajemnie wspierali mówiąc: „weź ją, albo jego. Ja jeszcze daje radę, a on i ona już nie…” Marcel przypłynął z pierwsza grupą na molo, gdzie czekała już jego rodzina by zaopiekować się uratowanymi z masakry, których zaprowadziła do przyczepy campingowej i dała suche ubrania.
"Bez gadania, wszystko stało się automatycznie” opowiada Gleffe. Popłynął od razu powrotem na jezioro zabierając 6 do ośmiu ludzi – dokładnie tyle, ile mogła zabrać łódka, aby nie zatonąć.
Pierwszy kurs był jeszcze spokojny. Za drugim razem jeden z uratowanych rozpoznał mordercę i powiedział: „ On siedzi na skale”. Ten zauważył uciekających w wodzie i zaczął do nich strzelać. „Położyliśmy się płasko na podłodze, aby nie oberwać. Byliśmy wtedy blisko wyspy, potem staraliśmy się o utrzymanie dystansu.
Niektórzy uratowani juz w łódce opowiadali o swoich strasznych przygodach, inni opadli całkowicie z sił w łodzi, a jeszcze inni na lądzie. Cztery do pięciu razy wypływał na jezioro i 20 do 30 osobom zapewnił transport. „Do momentu, kiedy przyszła policja i powiedziała: starczy!”
Dopiero wtedy Marcel pomyślał o sobie: „Byłem tak przemarznięty, ze moja skóra zmieniła kolor na niebieski – musiałem się trochę ogrzać."
Następnego dnia rano okazało się, ze co najmniej 84 osoby zostały zamordowane przez zamachowca Andersa Behringa Breivika do momentu jego zatrzymania. Ci co przeżyli, w tym Marcel rozmawiają z psychologami, by to doświadczenie co ich spotkało jakoś przerobić. „Obecnie nie myślę o urlopie.”
Opracowane na podstawie relacji TV n-tv . Tłumaczenie własne.
Wiecej o Oslo: http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/326789,s-d-i-e-l-a-n-o-w-o-s-l-o
O bezkarności Adama Michnika: http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/326298,b-e-z-k-a-r-n-o-s-c-a-d-a-m-a-m-i-c-h-n-i-k-a
Komentarze
Pokaż komentarze (6)