Mój Blackberry znowu zabulgotał. Najpierw zaczął wibrować sygnalizując nadchodzące połączenie, a gdy chciałem odebrać zaczął migotać dziwną, zielononiebieską poświatą. Znowu znalazłem w nim dziwny, obcy tekst wyglądający dziwnie, trochę jak program komputerowy, zapewne zakodowany, a może tylko napisany nieznaną mojemu telefonowi czcionką. Natychmiast go skopiowałem i wrzuciłem do mojego translatora ( wersja czarno-diamentowa, rozumie 367 języków i około 460 gwar ). Oto efekt.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krzysztof Królik Przyjaciele żegnają Arama [']
26 kwietnia o 10:22
Wojciech Garstkowski
Ja żegnam go z tym większym żalem, że był jednym z nielicznych aktywistów PO, który miał odwagę publicznie zmierzyć się z hydrą IPN-u.
26 kwietnia o 17:30
Maciej Gawlik
Nie ma to jak esbeckie żale nad trumnami dawnych ofiar. Aż łzę uroniłem...
26 kwietnia o 22:00
Wojciech Garstkowski
Macieju, Macieju, nie traćże nadziei! Bóg się rozochoci - wygrają idioci!
Masz jeszcze coś równie ciekawego do powiedzenia na grobie tragicznie zmarłego posła Rybickiego? Czekam.
26 kwietnia o 23:01
Wojciech Garstkowski
@Norbert: "z tej wielkiej tragedii wyrośnie jednak jakieś dobro. Wydaje się, że to się już dzieje" - tak, coś się nieśmiało wykluwa, coś się zapowiada, ale już ożywiły się stada gówniarzy i gnojków, którym to przeszkadza.
Nie dajmy im zatruć nam źródeł.
27 kwietnia o 17:41
Maciej Gawlik
@WG "Nie dajmy im zatruć nam źródeł"
Pańskie źródła to długoletnia służba w bezpiece. Ma pan krew na rękach. Nie, nie od katowania ludzi, ale od ściskania rąk mordercom. Gdyby miał pan odrobinę przyzwoitości, to nie wciskałby pan ludziom kitu.
27 kwietnia o 19:06
Wojciech Garstkowski
@Szanowny i szczeg... Zobacz więcejólnie najpewniej zasłużony dla swobody, demokracji, wolności i poziomu dyskursu politycznego Macieju Gawlik - czemuż uwalniasz mnie od winy za mordowanie ludzi?! Tylko ściskałem ręce???? Czyżby?!
Czyż nie jestem katem narodu?? Ponurym wspólnikiem morderców katyńskich?? Rzecznikiem komunistycznego zbrodniarza?? przyjacielem Goebelsa stanu wojennego?? wrogiem religii wożącym księży w bagażniku??
Zapewniam cię, że dla ciebie i tobie podobnych gotów jestem za takiego uchodzić! Nie jestem glistowatym przepraszaczem SLD-owskiego wypustu!
Dlatego, że z wami nie ma dyskusji. Dlatego że z wami nie można współistnieć w jednym społeczeństwie, dlatego, że jesteście zakwasem agresji, nienawiści - jadem trującym ten kraj, barierą wszelkiego postępu w stronę społeczeństwa obywatelskiego. Treścią IPN-owskiego wężowiska.
Panie Macieju - ma pan łajno na rękach.
To jest uleczalne - trzeba rekolekcji i trochę higieny psychicznej.
28 kwietnia o 10:50
Maciej Gawlik
@WG "Zapewniam cię, że dla ciebie"
Ostatni raz esbek zwracał się do mnie per ty podczas przesłuchania. Rozumiem stare nawyki, ale wypraszam sobie. Już nie te czasy, towarzyszu pułkowniku.
A esbeckie rekolekcje już zaliczyłem, życzę panu przeżyć podobne.
Społeczeństwo obywatelskie już pan raz budował razem z Kiszczakiem i Grzegorzem Piotrowskim. Następne proponuję gdzie indziej. Najlepiej we Wronkach lub w Iławie.
28 kwietnia o 11:06
Krzysztof Królik
@WG - przesada i unfollow
28 kwietnia o 12:24
Maciej Gawlik
@AB Piękny rocznik :-)
Moje słowa odnosiły się oczywiście do zabierającego tu głos funkcjonariusza SB, bliskiego współpracownika Kiszczaka, człowieka czynnie zwalczającego opozycję antykomunistyczną, a nie do Pani :-)
Jasno wynikało to z kontekstu.
29 kwietnia o 08:42
Wojciech Garstkowski
Pewien przedstawiciel tzw. opozycji z czasów PRL w poczuciu dziejowej słuszności i politycznej racji wciął się był niedawno w publiczną rozmowę na FB, w trakcie której złożyłem kondolencje w związku ze śmiercią Arkadiusza Rybickiego, przypominając, że był on jednym z nielicznych przedstawicieli rządzącego ugrupowania - PO, który poważył się na działanie przeciw Instytutowy Powszechnej Nienawiści, jako sprawozdawca ustawy nowelizującej ustawę o IPN. Tenże były opozycjonista uznał, że ja – jako SB-ek, który „ma krew na rękach” i współpracował z takimi osobnikami jak Jaruzelski czy Kiszczak, nie mam prawa do takich kondolencji. Napisałem, co o nim myślę w tym kontekście, ale właściciel konta, też były opozycjonista, wykluczył mnie ze swych kontaktów. Wybrał kolegę. Wybrał wykluczenie, a nie dyskurs.
Ta ich opozycyjna grupa była wykreowana przez SB i w pełni przez nią nadzorowana. Mój oponent też. Jedyną jego zasługą dla wolności i niepodległości jest to, że był przezroczysty i kontrolowany. Mógł tego nie wiedzieć. Jego gwałtowna reakcja wynika z chęci dowartościowania się dziś, kiedy można na tym tylko skorzystać. Jego jęki na temat dawnego pokrzywdzenia są tyleż żałosne, co nieusprawiedliwione. Skorzystał na przemianach w 1989 roku jako grupowy beneficjent zmiany ustroju. Bez jakiejkolwiek swojej zasługi. Dziś usiłuje opluć rękę, która go wyratowała.
Gdyby bowiem zamiast Jaruzelskiego i jego grupy generałów w Polsce doszła do władzy jaczejka „prawdziwych komunistów” z nadania Breżniewa, Czernienki i Andropowa, to nasz misio razem z innymi dzielnymi opozycjonistami powędrowałby do ciężkiej tiurmy, albo może i na Kołymę. I nikt i nic by im nie pomogło. Żadne jęki Wolnej Europy, czy pogróżki Reagana wobec polskich kurczaków. Ten gnojek tego nie rozumie i nie chce tego uznać – co jest w jakiś sposób psychologicznie zrozumiałe, lecz zarazem obrzydliwe. Powinien przecież dziękować na kolanach za stan wojenny, a potem zwłaszcza za Okrągły Stół. Nie potrafi zrozumieć. Nie mieści mu się to w jego ciasnym łbie. On jest dziś górą! On dekomunizuje, on rozdziela zasługi i winy, on z kolegami odbiera odszkodowania za straszliwą walkę z nienawistną komuną.
On jest żałosny – ale on dominuje. To on odebrał emerytury wielu uczciwym funkcjonariuszom MSW, pakując niektórych do grobu z głodu. To on wystawia pierś do orderów. To on dyktuje, co komu wolno powiedzieć, a komu nie. To on jest publicznym dystrybutorem honoru i godności – przynajmniej tak o sobie sądzi.
Otóż NIE!!!
Jedynymi inicjatorami i realizatorami wielkiego przewrotu końca lat 80-tych była grupa polityków skupiona wokół generała Jaruzelskiego. To oni mieli rzeczywiste możliwości dokonania zmian i polityczną wolę, aby ich dokonać. Tyko oni. I oni tego dokonali. Żadna, najbardziej nawet zasłużona opozycja nie miała nawet najmniejszej możliwości zrealizowanie tego przewrotu. To generałowie i dojście do władzy Gorbaczowa zdecydowało o tym, że Polska odzyskała suwerenność i dostała szanse bycia krajem demokratycznym. NIKT i NIC poza nimi nie miało na to żadnego skutecznego wpływu!
Dość już prymitywnych zgłoszeń po zasługi! Dość pretensji do udziału w zwycięstwie! To ja, plugawy ponoć SB-ek, piszący przez wiele lat analizy z sugestiami na rzecz demokratyzacji oraz moi koledzy, którzy w nie wierzyli jesteśmy współkonstruktorami odrodzenia – a nie paru misiów, którzy dziś chcą się dorwać do cycka, pokazując swoje iluzoryczne rany i pokrzywdzenie. Wara! Nie mieli historycznie nic do powiedzenia. Nie mieli żadnych szans wpływu na cokolwiek.
Ja żadnego uznania zasług nie potrzebuję. Mnie wystarczy to, że istnieje Polska – jakoś tam demokratyczna (nie do końca) i jakoś tam suwerenna (nie do końca) – ale bardziej niż PRL. A ten, który dziś wrzeszczy że ja „miałem krew na rękach” i ten, który pod tym szantażem zrywa ze mną kontakt na FB – niech będą wyróżnieni w annałach jako zasrani gówniarze.I tyle.
Tekst nie jest mój. Zmieniłem tylko nazwiska. Świat trzech przyjaciół z facebooka jest dla mnie zupełnie nowy… Publikuje to, co zapewne dla wielu z was jest „oczywistą oczywistością”. Tekst opublikowany został przez panów Królika i Gawlika zapewne w celu uwiarygodnienia. Królik i Gawlik są agentofilami, Garstkowski ubekiem.
Oni tu są: i bezpieczniacy i atrapy opozycjonistów, ściślej agentofile, czyli ludzie walczący z pamięcią historyczną i IPN, w opozycji asystujący agentom SB, a i po roku 1989 pozostający z agenturą SB i WSI w doskonałych, biznesowo-towarzyskich relacjach: platforma agenturalna wspólna dla ubeka, jego TW i agentofila.
Rola agentofila w opozycji z punktu widzenia SB była nie do przecenienia: to agentofil szczuł na niewygodnych opozycjonistów, wywlekał słabości osobiste, rozbijał, poniżał i szantażował sam przy tym nic nie robiąc poza aktywną ochroną agentury. Wielu z nas rozpoznawało agenturę intuicyjnie, inni potrzebowali chwili refleksji, aby dostrzec zło u tych, którzy zawsze "wczoraj działali, ale dzisiaj manipulowali i kłamali" jak mówi mój przyjaciel Dr. House.
Rola przewodnia jednak zawsze wcześniej należała do resortu - to oficer prowadzący wyznaczał granice gry operacyjnej. Stąd zdumienie Garstkowskiego wobec swoich potrzebujących uwiarygodnienia znajomych. Jestem jednak pewien, że kłótnia długo nie trwała. Wszyscy bowiem bohaterowie należą do jednej, wielkiej rodziny platformy agenturalnej, która dzisiaj rządzi Polską.
Powiedzmy im co o nich myślimy: podpiszmy petycję dekomunizacyjną.
Mój bohater:
http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/327354,moj-bohater-z-ut-ya
Mój Blackberry o zamachu w Oslo:
http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/326789,s-d-i-e-l-a-n-o-w-o-s-l-o


Komentarze
Pokaż komentarze