Zachęta - hołd zabitemu prezydentowi RP Narutowiczowi oddaje POW, w tym Wacław Sokolewicz, mój dziadek. Historia powtarza się.
Zachęta - hołd zabitemu prezydentowi RP Narutowiczowi oddaje POW, w tym Wacław Sokolewicz, mój dziadek. Historia powtarza się.
Tomasz Sokolewicz Tomasz Sokolewicz
370
BLOG

*V* P R Z Y S Z Ł Y * N I E D O K O N A N Y *V*

Tomasz Sokolewicz Tomasz Sokolewicz Polityka Obserwuj notkę 1

 

Kiedy w wolnej chwili otwieram Internet i surfuje prąd sieci nieomal zawsze znosi mnie na strony internetowe różnych organizacji mających w tytule Polskę, niepodległość albo solidarność. Organizacji tych jest całkiem sporo, bo zakładane były zarówno przez zapobiegliwych neostalinowców, którzy w ten sposób zapewniali sobie dotacje dolarowe, albo przynajmniej ulgi podatkowe w krajach obawiających się utraty niepodległości w wyniku III wojny światowej, czasem zwykłych agenciaków zainteresowanych budową wizerunkową i sprzedażą ich marnych publikacji historycznych, głównie złożonych zresztą z osobistych fantazji i urojeń, kiedyś przez reżimowe wydawnictwa a obecnie przez oligarchiczny megaprzemysł telewizyjno-wydawniczy, jak i uczciwych i szlachetnych ludzi, którzy chcieli coś w Polsce zmienić. Tych ostatnich jest całkiem sporo, co zadaje kłam propagandzie komunistów ukazującej Polaków jako naród drobnych złodziejaszków, prostytutek a w najlepszym wypadku cwaniaczków. Patriotyzm w Internecie bardzo cieszy, o ile tylko jest szczery i nienapuszony, bo przecież nie musimy udawać przed sobą kogoś, kim nie jesteśmy.

„Mieliśmy w planach podjęcie walki zbrojnej” (…) „Byliśmy gotowi do podłożenia bomby w komisariacie w Gdańsku” (…) „Nie wykluczaliśmy zamachu na Jaruzelskiego” (…) „Nasz kontrwywiad ustalił, gdzie znajdują się uwięzieni. Do odbicia nie doszło z powodu..” (…) „sporządziliśmy plany karabinów maszynowych, których nie zawahalibyśmy się użyć, gdyby sytuacja w kraju pogorszyła się”.

Czas przyszły niedokonany. A można było inaczej. Dzisiaj można bez wielkiego ryzyka podpisać ważną petycję dekomunizacyjną: brak jakiegokolwiek zabezpieczenia finansowego działaczy niepodległościowych w Polsce pokazuje, kto tu naprawdę rządzi, o opozycji politycznej nawet nie wspominając - ci, którzy walkę zbrojną podjęli, teraz jakby się tego wstydzili, a przecież nie mają żadnego powodu, aby się wstydzić.

Mówi się o zmarnowanych życiorysach, tak jakby to życiorys „Studenta” czyli Staszka Matejczuka czy „Artura” był zmarnowany, a nie Lesława Maleszki czy Grzegorza Piotrowskiego. Postawmy kropkę nad i: Polska Armia Krajowa/Druga Brygada czyli Piłsudczycy są kontynuacją tradycji Polskiej Organizacji Wojskowej. Kropka i bez odbioru.

Bez większego oddzewu przeszła w rzadzonym przez PO kraju 50 rocznica postawienia muru, czyli żelaznej kurtyny pomiędzy światem wolnym, a tymi, których wolny świat pozostawił komunistom. I o ile Niemcy zachowali się przyzwoicie: mur i procesy o zabóstwa na murze pokazali: "Nie chciałem zabić, ale chciałem dostać sie na medycynę"- tak tłumaczył swoje strzały jeden z oskarżonych w telewizji ARD, to polskim dziennikarzom jakoś trudno spytać o polskie ofiary niemieckiego muru czy o tych Polaków, których zastrzelono w Bułgarii czy Czechosłowacji. Dla koalicjantów z PO i SLD PRL zdaje się być światem piosenek Niemena i Osieckiej, któremu chyba tylko brakowało kontynuacji  mądrych rządów Bolesława Bieruta i jego dzielnych towarzyszy z frakcji stalinowskiej: Spychalskiego i Bermana i ich światłych artykułów w "Der Stuermer" polskich komunistów tygodniku KC PZPR o jakże mylącej nazwie "Polityka".

 


Podobnie Prawo i Sprawiedliwość snuje w czasie przyszłym niedokonanym plany reform państwa polskiego, które w rzeczywistości nie mają żadnego znaczenia,  bo przecież nie trzeba być prorokiem, aby już dzisiaj wiedzieć, że platforma agenturalna kupi tylu posłów, ilu tylko będzie potrzeba..

Trochę przypomina ta walka o reformę państwa syzyfowe prace, gdzie po osiągnięciu Pałacu Prezydenckiego wybucha samolot, a próby zaburzenia neostalinowskiej narracji opowiadającej nam o szczęśliwym wywalczeniu dla nas Niepodległości przez Lecha Wałęsę i Jerzego Buzka kończą się zarażeniem chorobą samobójczą, śmiercią i czasem sekcją zwłok kilka dni później…

 

 

Nie mówiąc o cudownym software do liczenia głosów wyprodukowanym w będącym poza wszelkimi podejrzeniami prywatnym przedsiębiorstwie pana Ryszarda Krauzego o nazwie Prokom Asecco. Ciekawe, że żaden dziennikarz nie zainteresował się tym programem komputerowym i nie przeprowadził kompleksowej jego analizy. Chętnie poznałbym wszystkie jego funkcje, szczególnie te, które interesowały tego zdolnego człowieka, który przez wiele lat przebywał w szarej strefie, gdzie dzięki tolerancji ówczesnej władzy kopiował programy wymyślone przez kogoś innego w dalekich Stanach Zjednoczonych, a kopie tych programów masowo sprzedawał dzięki czemu stał się człowiekiem zamożnym. Jestem też ciekawy, czy ceną tej tolerancji nie było dodawanie do sprzedawanych programów czegoś gratis, a jeżeli tak było, to co to było.  W czasie przeszłym dokonanym.

 


Wcześniej pisałem: Tusk-Sikorski: prezenty dla Łukaszenki

POSZUKUJE

 


 

<<< kontakt: sokolewicz@ubezpieczenie.biz.pl >>> --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Banuję za wulgaryzmy i aluzje do życia osobistego mojego i innych.Głupotę w dowolnym stężeniu dopuszczam. Zbanowani:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka