0 obserwujących
96 notek
59k odsłon
213 odsłon

Brak rzeczowości zastępuje pieniactwo

biznes.interia.pl
biznes.interia.pl
Wykop Skomentuj1

Od dłuższego czasu, głównie z powodu jego braku, ten blog nie miał nowych odsłon w postaci wpisów. Pojawia się jednak temat, który okazuje się istotny dla politycznej debaty i pojawia się czas, mimo trwającej sesji egzaminacyjnej. W ostatnich dniach rozmawiamy o dwóch sprawach, którą można właściwie sprowadzić do jednej. Głównym tematem dyskusji jest szereg ustaw o związkach partnerskich, które nie wytrzymały parlamentarnej próby i spadły z drogi procedowania w Sejmie już w pierwszym czytaniu. Obok tego tematu pojawiły się dwa z nim związane. Chodzi o zachowanie ministra Jarosława Gowina w trakcie debaty sejmowej przed głosowaniem projektów dotyczących związków partnerskich, który używając swojej pozycji ministra sprawiedliwości ocenił, że wszystkie trzy projekty nie są zgodne z konstytucją. Drugim elementem są sformułowania prof. Krystyny Pawłowicz, która najpierw negatywnie oceniła możliwość głosowania na Annę Grodzką, w sytuacji gdy klub Ruchu Palikota wystawi jej kandydaturę na wicemarszałka Sejmu, i której następnie wyciągnięto nagranie z jej spotkania z wyborcami, podczas którego poddała w wątpliwość kobiecość posłanki Anny Grodzkiej. Dobór tematów dokonany przez środowiska opiniotwórcze pokazuje miejsce w jakim znajduje się dyskurs polityczny w naszym kraju.

Polska polityka cierpi na mediatyzację. Już nikt nie potrafi mówić językiem polityki, zastępuje się go językiem mediów, i to tych z najniższej półki. Celem staje się soundbite, jedno zdanie, krótkie sformułowanie, które w jakiś sposób ma utkwić w umysłach wyborców, jeszcze bardziej spłycając ich postrzeganie polityki. Piszę to z punktu widzenia osoby, która uważa za ważne zmiany w procesie komunikowania politycznego. Nie mogą być to jednak zmiany na gorsze. Czym innym jest soundbite dotyczący spraw ważnych, odnoszący się do problemów społecznych, rzeczywistości politycznej rozumianej przez troskę o dobro wspólne. Spłycanie przekazu jest wówczas wybaczalne, pokazuje nieuchronne zmiany w komunikacji politycznej, które związane są z dzisiejszym charakterem mediów. Ważne jest, żeby za taką „zbitką” słowną stało coś głębszego niż echo tych słów odbijające się w naszych uszach w każdym z serwisów informacyjnych.

Wczoraj GUS podał dane dotyczące wzrostu PKB Polski w 2012 roku. Okazuje się, że nasza gospodarka wzrosła rok do roku o 2 punkty procentowe, co w rzeczywistości oznacza poważne zmniejszenie się tempa bogacenia naszego kraju. W piątek natomiast pojawiły się tragiczne dane dotyczące produkcji przemysłowej, gdzie spadek jest już kilkunastoprocentowy. W obu przypadkach dane te, w głównej narracji największych mediów, zniknęły w przeciągu kilku godzin, a debata na ich temat właściwie się nie rozpoczęła. Wydaje się, że nie chodzi tu nawet o to, że wymienione wyżej informacje są złe dla rządu. Chodzi o to, że nie da się utrzymać zainteresowania tymi tematami wśród odbiorców mediów, którzy wychowani są na konflikcie i politycznym pieniactwie. Dane wskazują, że oglądalność programów informacyjnych wzrasta natychmiast po jakiejś kontrowersyjnej wypowiedzi czy podobnym zachowaniu. To już poważny problem społeczny. Dyskurs polityczny przestaje istnieć. Trudno odnaleźć warunki takiej reakcji mediów. Zdecydowani opozycjoniści wobec rządów Platformy Obywatelskiej będą sądzić, że jest to związane z przykrywaniem kolejnych słabości rządu, tzw. niezależni eksperci zrzucą winę na co raz gorszych polityków i proces tabloidyzacji mediów, a ludzie związani z partią rządzącą ocenią, że winny temu jest PiS, który wzmacnia negatywne nastroje społeczne. Po części w każdej z tych opinii jest ziarnko prawdy. Wydaje się jednak, że najpoważniejsze zarzuty powinniśmy skierować do przedstawicieli mediów, którzy mają bezwarunkowo największy wpływ na dobór tematów funkcjonujących w przestrzeni politycznej.

Warto przywołać tutaj dwa przykłady z ostatnich dni, a nawet godzin. Po informacji GUS-u na temat wzrostu PKB wiatr w żagle złapała opozycja. Prawo i Sprawiedliwość zorganizowało konferencję na temat kryzysu, z udziałem Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, pojawiającego się po raz pierwszy od dłuższego czasu, po chorobie i śmierci matki. Podczas niej pojawiły się tylko tematy gospodarcze, przynajmniej do momentu pytań. Tam troje dziennikarzy zapytało o ocenę zachowania prof. Pawłowicz. Drążono temat do końca, próbowano mimo apeli i zapewnień, że temat został już wyjaśniony. Celowo czekałem później na przekaz z tej konferencji w wieczornych programach informacyjnych. Pojawił się, ale głównie jako stanowisko Jarosława Kaczyńskiego wobec zachowania prof. Krystyny Pawłowicz. W takiej sytuacji odbiorca, którego zainteresowanie polityką jest przeciętne, musi mieć wrażenie, że dyskusja i sama konferencja dotyczyła właśnie tego. Koło w pewien sposób się zamyka, a pieniactwo zastępuje rzeczową dyskusję. Tak wychowany odbiorca czeka tylko na takie treści.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale