PRL, PRL bis oraz obecna IV niewiadomo do konca jaka RP nie sprzyjaly rowojowi wielkich talentow, osobowosci. Promowaly za to wszelakiej masci miernoty i nieudacznikow. Wartosciowe jednostki tulaly sie po wiezieniach, emigrowaly albo marnialy w chloporobotniczej masie, idac w slady bohatera narodowego Janka Muzykanta, ktory wielkim muzykiem byl ale niestety urodzil sie w zlym czasie, pod zla szerokoscia i dlugoscia geograficzna i niestety nic wielkiego nie zdolal osiagnac. Miernoty, ustosunkowane miernoty albo spokrewnione z kims odpowiednim ustosunkowne miernoty robily w tym czasie i robia niestety nadal kariery zaczynajac od uniwersytetow, poprzez firmy, urzedy ... a skonczywszy na przemysle rozrywkowym i mediach. Jakims zrzadzeniem boskim tylko jednostki najwybitniejsze i najbardziej zdeterminowane, zdolaly omijac ten filtr mizerii i dziadostwa.
Efekty tej wieloletniej polityki widzimy praktycznie na kazdym kroku. Np. te same piosenki grane od ilustam dziesiecioleci najpierw przez gwiazdy PRL, ktore tylko smierc jest w stanie usunac z estrady lub studia na ul. Woronicza. Benefisy, przeglady tworczosci (powinno byc racze tfu-rczosci), wernisaze. Starych politykow zastepuja ich dzieci. Kolejne pokolenia sa jeszcze mierniejsze od poprzednich. Wychowane w luksusie, wyksztalcone za granica, cyniczne i wyrachowane zachowuja sie tak jakby byli wlascicielami Polski a miesce na szczytach wladzy , w mediach i na estradzie wylacznie im sie nalezy.
Niestety ich brak talentu, przecietnosc czy glupota nie da sie tak latwo ukryc. Na odsiecz przychodzi cala medialna maszyna promocji. Kiedys jakis kupiec sieci hipermarketow powiedzial ze nie obchodzi go co sprzedaje. Wazne jest to, ze klient masowy lub mniej oglednie tluszcza to kupi. I niestety kupuje.
Mamy wiec mase przykladow chwilowej (przewaznie jednorocznej lub maksymalnie dwuletniej) popularnosci. Ze wspomne beczacego jak baran faceta z czerwonym lbem, jego ktoras z kolei zone bez sluchu muzycznego ale startujacej na ogolnopolskim festiwalu piosenki oraz jej zwycieska konkurenke Diode (czy jakos tak) o manierach i obyciu wulgarnej prostytutki, mlodego Walese - posla na sejm, mlodej Walesowny niewydarzonej tancerki, mialczacej Anny Marii Jopek, utalentowanej aktorki A. Buzek, po ktorej sluch jakos zaginal.......................................................................................................
...............................................................................................................
Tu dochodzimy do sedna sprawy. Mocne, mdialne szklo powiekszajace ma takze ceche aberracji. Wlasnie ona to sprawia, ze wypromowane gwiazdy polityki, rozrywki i mediow szybko sie nudza i ich popularnosc na nowo trzeba reanimowac i promowac. Bez tego gina i marnieja. Skazane sa na zapomnienie.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)