Prosta sprawa
Tylko prawda jest ciekawa
55 obserwujących
227 notek
581k odsłon
2984 odsłony

Górnika wirus łapie

Wykop Skomentuj83

Lawinowo rośnie na Śląsku liczba górników zarażonych COVID-19. Niestety, będzie ich coraz więcej, bo ktoś prawie dwa miesiące temu zbagatelizował zagrożenie, zaniedbał ochronę epidemiologiczną lub miał nadzieję, że „górnika wirus nie złapie”. Czy Śląsk będzie "polskim Wuhan"?

Trochę faktów. Pierwszy przypadek zakażenia tym wirusem stwierdzono 4 marca 2020 w szpitalu w Zielonej Górze. Od 15 marca wprowadzono na granicach Polski kordon sanitarny, znacząco ograniczający ruch graniczny. Od 20 marca, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, obowiązuje w Polsce stan epidemii.

Rząd się dwoi i troi, tymczasem w kopalniach… Ujawnię, dlaczego doprowadzono do sytuacji zagrożenia epidemiologicznego górników. Trzeb się cofnąć do 17 marca, kiedy to Adam Mirek, Prezes Wyższego Urzędu Górniczego powołał „Nadzwyczajny Zespół ds. Zagrożeń w Podziemnych Zakładach Górniczych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”. W tym dniu odbyła się telekonferencja, w której wzięli udział członkowie tejże komisji:

Adam Gawęda – wówczas Sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, Pełnomocnik Rządu do spraw Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego, Adam Mirek - Prezes Wyższego Urzędu Górniczego; Jacek Romuk - Wyższy Urząd Górniczy Katowice; Tomasz Cudny - TAURON Wydobycie S.A.; Ewa Derecznik - Zastępca Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego; Janusz Gałkowski - Spółka Restrukturyzacji Kopalń S.A.; Włodzimierz Hereźniak - Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.; Stanisław Prusek - Główny Instytut Górnictwa Instytut Badawczy; Tomasz Rogala - Polska Grupa Górnicza S.A.; Stanisław Trenczek - Główny Instytut Górnictwa Instytut Badawczy; Grzegorz Wacławek - Węglokoks Kraj Sp. z o.o.; Artur Wasil - Lubelski Węgiel „Bogdanka” S.A.; Piotr Wojtacha - Wyższy Urząd Górniczy.

Podczas tej telekonferencji po raz pierwszy Adam Gawęda ujawnił fakt istnienia naukowego opracowania zleconego Głównemu Instytutowi Górnictwa przez JSW S.A., które dotyczyło „Oceny oddziaływania i trwałości koronawirusa SARS-CoV-2 w wyrobiskach podziemnych oraz ogólnych zasad postępowania w ruchu zakładu górniczego, w przypadku stwierdzenia podejrzenia zarażeniem korona wirusem”.

Opinia, za którą zapłaciła JSW S.A. jest tak kuriozalna i zaskakująca, że ujawnię ważniejsze jej części. Autora litościwie pominę. Według niego „Jest to opinia w sprawie bezpieczeństwa pracowników zatrudnionych pod ziemią w kopalniach węgla kamiennego. Analizie i ocenie zostały poddane te fragmenty, a właściwie te części kopalni, które się zaczynają od zrębu szybów na powierzchni i poniżej, aż do najgłębiej zlokalizowanych wyrobisk górniczych. W zakres opinii nie wchodzą takie miejsca jak łaźnie czy inne obiekty na powierzchni, a jedynie wyrobiska podziemne – pionowe, poziome itp.”

Autor opinii zastrzega się, iż „Przyjęte także w przedmiotowej opinii (zostało – TS) założenie, że wirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się jedynie przez kontakt osobisty, drogą kropelkową. To założenie pozwoliło przeanalizować wszystkie uwarunkowania jakie towarzyszą pracownikowi zjeżdżającemu i dalej – przebywającemu pod ziemią. Dlatego też, w kontekście przewietrzania ssącego stosowanego we wszystkich podziemnych zakładach górniczych, zapewniającego przepływ powietrza w każdym czynnym wyrobisku górniczym, w wyrobiskach tych występuje stały ruch powietrza. Przeciwne zjawisko obserwuje się na powierzchni, gdzie – z różnych powodów – mogą wystąpić zastoje w ruchu powietrza atmosferycznego, czy to w pomieszczeniach czy w otwartym terenie. W przypadku wentylacji kopalnianej masy powietrza są poddawane ciągłemu ruchowi. Kolejny aspekt, na który zwrócono uwagę w opinii, to sposób w jaki rozprzestrzenia się koronawirus.

Jak już wspominano, koronawirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową, a co najważniejsze, wirusy nie rozprzestrzeniają się w sposób taki, jak aerozole i pyłki o średnicach poniżej 5 mikronów, poddawanych tzw. ruchom Browna. Jeżeli w atmosferze kopalnianej ktoś „kichnie”, to ten aerozol nie jest rozprzestrzeniany na całą przestrzeń (kubaturę) wyrobisk podziemnych, tylko ten aerozol pozostaje w miejscu „kichnięcia” lub w jego najbliższym otoczeniu. Biorąc pod uwagę fakt, że każdy pracownik zjeżdżający pod ziemię musi być wyposażony i używać (z innych powodów, np. związanych z zagrożeniem pyłowym) masek przeciwpyłowych oraz odpowiednie ubranie robocze – buty, okulary, rękawice i inne środki ochrony osobistej, to – niejako w sposób naturalny – pracownik pod ziemią jest tym samym (w pewnym zakresie) zabezpieczony przed bezpośrednim kontaktem z osobami ewentualnie zakażonymi, który mógłby skutkować dalszym przenoszeniem się wirusa. Jest przy tym oczywiste, że pod ziemią występują skupiska osób, jak np. klatki wyciągów szybowych, dworce osobowe, wagony kolejek podziemnych itp., gdzie należy podejmować odpowiednie środki ostrożności, które skądinąd zostały już zlecone przez poszczególnych przedsiębiorców górniczych. Jednak miejsca te nie były przedmiotem opinii. Głównym rozpatrywanym zagadnieniem był problem, jak się ma proces przewietrzania wyrobisk i przebywanie w nich ludzi do możliwości rozprzestrzeniania się koronawirusa”.

Wykop Skomentuj83
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości