Prosta sprawa
Tylko prawda jest ciekawa
55 obserwujących
227 notek
580k odsłon
1493 odsłony

Kolonizatorzy

Wykop Skomentuj12

O sytuacji na rynku medialnym w najnowszym tygodniku wSieci w artykule „Niemiecka kolonia medialna” pisze Sławomir Sieradzki. Dobrze pisze i celnie.

W 2012 roku ukazała się wydana przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich broszurka pod tytułem „Prasa regionalna – raport zamknięcia”. A w niej m.in. mój artykuł „Społeczne skutki zmian na lokalnym rynku prasowym na przykładzie Śląska”.

Trochę czasu upłynęło, Polskapresse po przejęciu  Mediów Regionalnych zmieniła nazwę na Polska Press Grupa. Niestety, sytuacja w ciągu tych kilku lat nie zmieniła się na lepsze. Przeciwnie.

PiS, który chce zwyciężyć na Śląsku nie ma w regionie ani jednego życzliwego i obiektywnego medium. Serio. Aczkolwiek znając strategię i logikę szefów PPG, zacznie się obłaskawianie polityków PiS, nie tylko na Śląsku. Wszak macki Polska Press Grupa są wszędzie.

Poniżej tekst sprzed trzech lat. W polityce to epoka. W mediach również.


„Dziennik Zachodni” przejdzie do historii prasy jako gazeta, która w ratowaniu spadającego nakładu i zapobieganiu rezygnacji czytelników, zdecydowała się na niebezpieczny medialny alians z Ruchem Autonomii Śląska.

Wpisanie do wyszukiwarki google frazy „dziennik zachodni raś” daje ponad 156 tysięcy wyników. To znamienne. Jednak opiniotwórcza rola „Dziennika Zachodniego”, gazety z ponad półwieczną tradycją, którą onegdaj czytało kilkaset tysięcy osób, skończyła się.

Od kilku lat dla uważnego obserwatora sceny medialnej na Śląsku nie była tajemnicą dziwna „słabość” kierownictwa „Polski Dziennika Zachodniego”, wydawanego przez koncern wydawniczy Polskapresse do Gorzelika i jego akolitów z RAŚ. To dzięki sympatii dwóch tytułów prasowych do RAŚ, ten z niewielkiej organizacji zyskał bardzo duże znaczenie w regionie. Grupa Wydawnicza Polskapresse jest częścią Verlagsgruppe Passau, niemieckiej grupy medialnej obecnej w Niemczech, Czechach i Polsce. 

Od jesieni 2010 r. Ruch Autonomii Śląska (RAŚ), dzięki koalicji z Platformą Obywatelską, współrządzi województwem śląskim. Województwem, w którym ukazuje się „Dziennik Zachodni”. Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik odpowiada natomiast w Zarządzie Województwa Śląskiego za kulturę i edukację.

Hasła głoszone przez RAŚ są niezbyt skomplikowane: „Zobaczcie co się dzieje w państwie polskim. Oderwijmy się będziemy rządzić sami po swojemu. Przed wojną była autonomia i było dobrze”. Jerzy Gorzelik w wywiadzie w „Rzeczpospolitej” sprzed roku podkreśla, że nie ma sentymentu do Polski: „Nie odczuwam, bo żywię go do mojej nacji. Można mówić o związku z różnymi aspektami polskości czy niemieckości. W warstwie językowej z pewnością bliżej mi do Polaków. Jeśli chodzi o inne elementy kultury, bliżej mi do kultury niemieckiej, ale też czeskiej (…) Patriotyzm to umiłowanie ojczyzny. A moją ojczyzną nie jest Polska, tylko Górny Śląsk.”

Na takie wyznanie lidera RAŚ nie było reakcji regionalnych mediów. Potraktowały je jako ciekawostkę, bez politycznych konotacji. Analizy takiej nie dostali zatem również  czytelnicy.

„W przypominaniu niemieckiego udziału w historii Górnego Śląska solidarnie rywalizują niemiecki „Polska Dziennik Zachodni” i polska katowicka „Gazeta Wyborcza”. W „PDZ” felietony piszą sympatycy lub członkowie RAŚ jak Jerzy Gorzelik, Krzysztof Karwat czy Michał Smolorz a komentuje „niezależnie” dr Tomasz Slupik, szef koła naukowego śląskoznawczego na Uniwersytecie Śląskim i były lider listy RAŚ do Sejmiku w okręgu Sosnowiec. W katowickiej „Gazecie Wyborczej” Michał Smolorz i Kazimierz Kutz licytują się w poziomie śluzakowatości” – pisze Piotr Pietrasz, działacz PiS (http://zapis-slaski.salon24.pl/378431,dziecieca-choroba-slazakowatosci).

– Od co najmniej 2010 na łamach „Polski Dziennika Zachodniego” trwała kampania promowania Ruchu Autonomii Śląska. Jerzy Gorzelik bardzo często pojawiał się na łamach. Wydawcy, jak słyszeli że w artykule będzie o tym ruchu, to niemal zawsze znajdowali miejsce w gazecie. Czasem  z tego powodu spadały ważne teksty – mówi były już dziennikarz PDZ. Także inni dziennikarze tej gazety potwierdzają sympatie szefostwa „PDZ” do tego ugrupowania. – Kiedyś zapytałam się osoby z kierownictwa redakcji, dlaczego tak dużo piszemy o RAŚ i do tego bezkrytycznie? Cynizm jej odpowiedzi mnie zaskoczył – chodziło o „złapanie” czytelników, sympatyków tej organizacji – wspomina.

Oddanie łamów RAŚ nie spowodowało zwiększenia sprzedaży „Polski Dziennika Zachodniego”. Zaczęli odchodzić kolejni czytelnicy. Ten proces trwa nadal. Dlaczego mieszkańcy regionu przestali kupować „DZ”? Zapewne mieli dosyć pobieżnego, naskórkowego pisania o ważnych sprawach. Teksty są coraz krótsze, zdjęcia – coraz większe. „Pomogła” w tym zmiana nazwy na „Polska Dziennik Zachodni”.

Trochę historii

W czerwcu 1989 roku została zlikwidowana cenzura (Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk). Warunkiem ukazywania się gazet zaczęły być ich sądowa rejestracja, co przyspieszyło zakładanie nowych pism, o których istnieniu i sukcesie zaczął decydować rynek. Na mocy uchwały sejmowej w 1990 roku rozwiązano wydawniczy koncern partyjno-państwowy RSW „Prasa Książka Ruch”.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale