Z niesmakiem czytam oburzenie wielu politologów z wypowiedzi premiera. Dlaczego?
Od kilku dni czytam wypowiedzi oburzonych politologów, którzy cytują premiera: ”lepiej być spawaczem niż politologiem”. Gdy widzę taki zwrot to twierdzę, że dana osoba nie dość, że nie słyszała wypowiedzi w radiowej jedynce Donalda Tuska, to tworzy swoje zdanie na podstawie tytułu w GW. A wystarczy tylko przeczytać lid. O co chodzi?
Premier stwierdził: “…lepiej być pracującym, dobrym spawaczem, niż kiepskimpolitologiem bez pracy“. Człowiek stwierdził chyba pierwszy raz w swoim życiu coś naprawdę mądrego. Od kilku lat mamy wysyp politologów, socjologów, którzy kończą podrzędne uniwersytety, a niekiedy i renomowane w Polsce uczelnie bez jakiejkolwiek wiedzy. Niedawno przeczytałem ciekawy artykuł o studentach w Łodzi. I nie trudno oprzeć się wrażeniu, że tak jest w całym kraju. Ludzie idą na studia tyko po to, by mieć “mag” przed nazwiskiem. Na takich kierunkach musisz to poczuć i się zafascynować inaczej przepadłeś. dziś na rynku pracy nie jest ważne czy skończyłeś jakieś studia lub dany kierunek. Pracodawcę interesuje to co wiesz i umiesz. Człowiek znajdzie pracę bez problemu pod jednym warunkiem – będzie najlepszy, bez względu na to czym się zajmuje. Wizerunek kiepskiego politologa tworzą sami studenci i uczelnie które ich produkują. I stwierdzenie produkują nie jest na wyrost…
Z pozdrowieniami dla oburzonych politologów, student Politologii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu
Paweł Gniota
www.gniota.wordpress.com



Komentarze
Pokaż komentarze (2)