Z artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądał deepfake z udziałem Karola Nawrockiego i co obiecywali oszuści
- Dlaczego minister Krzysztof Gawkowski żąda od Komisji Europejskiej kary w wysokości 250 mln euro dla koncernu Meta
- Ile fałszywych reklam i szkodliwych treści platforma usunęła z polskiej przestrzeni w ostatnim roku
- Dlaczego Rafał Brzoska uważa, że nadszedł koniec bezkarności cyfrowych korporacji
Mechanizm oszustwa: deepfake z prezydentem
W sieci oraz na Facebooku opublikowano fałszywe nagranie typu deepfake z wizerunkiem Karola Nawrockiego. W zmanipulowanym materiale wygenerowany komputerowo głos polityka nakłaniał odbiorców do rejestracji w programie inwestycyjnym. Oszuści kusili szybkim zyskiem w kwocie 4 tys. zł jeszcze tego samego wieczoru. Twórcy scamu twierdzili ponadto, że uczestnicy procederu osiągną do 120 tys. zł dochodu do końca miesiąca. Zmasowana akcja dezinformacyjna uderzyła bezpośrednio w autorytet głowy państwa. Zagrożone zostało również bezpieczeństwo finansowe polskich obywateli, którzy mogli dać się nabrać na fałszywe obietnice.
Ultimatum rządu i rozczarowująca odpowiedź Mety
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podjął natychmiastowe kroki prawne. 18 sierpnia 2026 roku wysłał list do Jakuba Turowskiego, dyrektora Mety ds. polityki publicznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Minister zażądał wyczerpujących wyjaśnień oraz podjęcia zdecydowanych działań w sprawie oszukańczych reklam, wyznaczając koncernowi 7 dni na odpowiedź.
Meta przesłała do Ministerstwa Cyfryzacji odpowiedź w tydzień później, a resort otrzymał dokument tego samego dnia wieczorem. Treść pisma nie uspokoiła jednak przedstawicieli polskiego rządu. Minister dodał: - Wczoraj wieczorem Meta odpowiedziała, ale to nie jest odpowiedź, która mnie satysfakcjonuje. Brakuje w niej jasnego i klarownego pomysłu na wyeliminowanie tych reklam. W tych reklamach uczestniczą celebryci, politycy - oświadczył Krzysztof Gawkowski na antenie Polsat News.
Wicepremier zapewnił, że polskie władze nie zamierzają dłużej tolerować bierności cyfrowego giganta. - Nie będzie tu miękkiej gry, skończył się ten czas - podkreślił.
Miliard złotych kary dla cyfrowego giganta
Kolejnym krokiem Ministerstwa Cyfryzacji było przeniesienie sprawy na forum unijne. 26 sierpnia 2026 roku Krzysztof Gawkowski złożył formalną skargę do wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej Henny Virkkunen. Resort domaga się dla koncernu kary wynoszącej co najmniej 250 mln euro. W przeliczeniu to ponad miliard złotych. Podstawą prawną wniosku są przepisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA).
Sytuację komplikuje weto prezydenta z 9 stycznia 2026 roku. Nawrocki odrzucił wtedy krajową ustawę wdrażającą DSA. W efekcie polskie organy nie mogą bezpośrednio nakładać sankcji finansowych na Metę, co zmusza rząd do interwencji za pośrednictwem Brukseli.
Rafał Brzoska punktuje metę i domaga się twardych kar
W walkę z internetowymi oszustwami mocno zaangażował się również Rafał Brzoska. Szef InPostu uruchomił społeczną inicjatywę oraz petycję pod nazwą „150 proc.”. Przedsiębiorca postuluje nakładanie na platformy kary finansowej w wysokości 150 proc. przychodu uzyskanego z emisji konkretnej fałszywej reklamy.
Twórca InPostu zwrócił uwagę na zastanawiającą skuteczność Mety w selektywnym usuwaniu materiałów. Przedsiębiorca zauważył: - Meta twierdziła, że walczy z tym i nie udaje im się tych reklam likwidować! O dziwo - od 4 dni reklamy z moim wizerunkiem zniknęły, mimo że te z wizerunkiem prezydenta czy premiera czy szefa NBP nadal hulają w pełni. Czyli jednak się DA! To dowód na to, że mogą wszystko, jeśli im się chce podporządkować panującemu porządkowi prawnemu - jeśli on będzie istniał! - napisał na platformie X.
Statystyki Mety a brutalna rzeczywistość
Meta broniła swoich procedur bezpieczeństwa w przesłanej odpowiedzi. Z przedstawionych przez koncern danych wynika, że w okresie od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r. platforma usunęła 380 tys. treści pochodzących z Polski z powodu naruszenia zasad dotyczących oszustw. Ponad 93 proc. z nich miało zniknąć przed zgłoszeniem przez użytkowników.
Koncern pochwalił się również skasowaniem w tym samym okresie 137 tys. reklam pochodzących z Polski, z czego ponad 88 proc. zablokowano prewencyjnie. Dodatkowo Meta zadeklarowała rozszerzenie weryfikacji reklamodawców, tak aby do końca 2026 r. zweryfikowane podmioty odpowiadały za 90 proc. jej globalnych przychodów z reklam. Obecnie jest to około 70 proc.
Oficjalnym deklaracjom Mety przeczą jednak wyniki niezależnych audytów. W teście przeprowadzonym przez ekspertów z CERT Polska zgłoszono 122 reklamy jednoznacznie zakwalifikowane jako oszustwa. Meta odmówiła usunięcia aż 106 z nich, co stanowi 86,8 proc. zgłoszeń. W zaledwie 10 przypadkach treści skasowano, a w 6 sprawach koncern w ogóle nie udzielił odpowiedzi.
Fot. Mark Zuckerberg, CEO Mety/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (13)