Prof. Piotr Gliński naraził się redaktorowi Wrońskiemu tym, że wygłaszał przemówienie z miną Bustera Keatona. A to, że rozpościerał przed słuchaczami (schowany za ową miną) perspektywy rozwoju nauki i gospodarki, kazało Wrońskiemu sklasyfikować gościa jednoznacznie: to potencjalny pacjent Tworek - sugeruje Wroński.
Paweł Wroński jeszcze rano był zwyczajnym dziennikarzem.
Umył się, uczesał, nie ogolił, ubrał w garnitur. W południe (ok. 13.11) ogłosił się ludowym psychiatrą i chyba jeszcze nie dostrzegł własnej śmieszności.
Łatwo wyobrazić sobie, że niedługo będzie błądził ulicami stolicy i nasłuchiwał, co kto mówi, by na podstawie owych wyznań zapełniać pacjentami Tworki.



Komentarze
Pokaż komentarze