We środę 31 października, w przededniu Wszystkich Świętych byłem na cmentarzu w niewielkiej miejscowości, by porządkować groby członków rodziny. Jechałem będąc w takim sobie nastroju z powodu wydarzeń związanych z ewentualnym wykryciem trotylu w samolocie smoleńskim.Lecz na cmentarzu spotkałem mnóstwo ludzi, cmentarz dosłownie roił sie od ludzi, przeważnie, choć nie tylko, starszych, niekiedy mocno starszych, z taką radosną energią i werwą porządkujących groby,szorujących je, odnoszących liście ze śniegiem do kontenera, każdy osobno, dla siebie, a masowo, wspólnie itd, że dosłownie serce rosło.Bardzo to było pocieszające, miało się przed oczami jak gdyby naród wolny,naród u siebie, który wie , co robić, wie jak żyć i taką ma energię, że może góry przenosić. Ogromny kontrast z wielką niemożnością, gdy ci sami ludzie działać muszą w rzeczywistości spętanej siecią biurokratycznych przepisów. Tu, nawet starzy, ruszali się nie gorzej niż młodzi, mieli dziarskie, pewne siebie twarze, na codzień zaś w urzędach, w przychodniach itd snują się nieraz niepewni, dreptają zagubieni, niepotrzebni - jak na obczyźnie.
514
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)