transfokacje transfokacje
195
BLOG

CHORZÓW: KOTALA POkajany

transfokacje transfokacje Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Chorzowski prezydent Andrzej Kotala z Platformy Oszustów został przyłapany na nepotyzmie: meble zakupione do Magistratu (vice-prezydentom) pochodzą z firmy, którą prowadzi jego córka. Był przetarg, ale tak się jakoś dziwnie ułożyło, że to właśnie latorośl szefa złożyła najlepszą ofertę.


 

Tupet funkcjonariuszy-platformersów, po Smoleńsku, gdy wierchuszka, sama zagrożona oskarżeniami o zdradę stanu, daje przyzwolenie na rozmaite szwindle podwładnym, wydaje się nie mieć hamulców, ale tym razem śląski układ daje pierwsze sygnały, że zaczyna się rozszczelniać. Pojawiły się referenda obywatelskie, w pobliskim Bytomiu odwołano prezydenta wraz z całą Radą Miejską (POpaprańców), mieszkańcy widzą ubożenie infrastruktury społecznej, obniżkę warunków życia, tysiące witryn zaklejonych szarym papierem z napisami "do wynajęcia".


 

Trzeba być ślepym i bezczelnym, by wydawać pieniądze podatnika na kolejne przemeblowania w Urzędzie Miasta, zamiast przeznaczyć je na rzeczy potrzebniejsze. Pracownicy szepcą na korytarzach: po co szefostwu nowe meble, skoro dotychczasowe dobrze służą, ale – zauważcie państwo – wszyscy nowi szefowie rozmaitych komórek i agend państwowych zaczynają od zakupu mebli. Jakby ich tyłki swędziały od siedzenia na fotelach poprzedników!


 

W Chorzowie szef Ratusza nie ma komfortowej sytuacji, ponieważ Radę Miasta zdominowali członkowie Wspólnego Chorzowa (ideologicznie to inny wariant PO, ale przynajmniej nie ubabrany w Smoleńsk), którego "przegrani" liderzy, to były prezydent, wiceprezydent, przewodniczący RM i wpływowi starzy wyjadacze z jednego koryta kilku kadencji. Kotala wygrał ICH prezydenturę w drugim podejściu, w zasadzie nieoczekiwanie, w efekcie musi rządzić miastem na pasku "pokonanych".


 

Andrzeja Kotalę popiera regionalny "Dziennik Zachodni", którego wydawcą jest niemiecka firma Verlagsgruppe Passau o zmyłkowej nazwie Polskapresse. Za nowego prezydenta w Chorzowie rozsiedli się wygodnie autonomiści (m.in. szarogęsi się konserwator miejski, vice-szef RAŚ, który zazanacza ("obsikuje") tablicami niemieckie proweniencje w mieście), tutaj zaczęły się dziwnie często pojawiać pseudonaukowe sesje zakłamujące polskość Śląska (w Chorzowskim Centrum Kultury propaganda o niby innych źródłach na temat Powstań Śląskich), niektóre placówki przekształcono omal w agendy ziomkowskie wyszydzające gojów, których obwinia sie za fatalny stan gospodarki w regionie. W Parku Śląskim (do niedawna był to Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku) i na Stadionie Śląskim, już nie Narodowym (obie nazwy zmieniono pod trynd euro-regionalny) mają dominować barwy żółte i niebieskie. "Dziennik Zachodni" patronuje rozmaitym przedsięwzięciom mającym na celu wyrwanie Samwładnego "Gurnego Ślunska" (pod nazwą w tutejszym rzekomo języku, ale także, a jakże by inaczej – jako Oberschlesien) spod jurysdykcji Macierzy. Oto tytuł z ostatniego weekendu szmat-gazety: "Ślązacy maszerują i świętują dzień flagi". Jakiejż to? - zapytacie. Pogrubiona czcionka wyjaśnia barwy bez złudzeń: "W niedzielę za żółto-niebieski strój w Parku Śląskim będą darmowe lody".


 

Pan Kotala jest stamtąd, był dyrektorem tego rekreacyjnego terenu, który od pewnego czasu podlega marszałkowi z Katowic, więc to człowiek z szerszego układu POlactwa - gra z tymi, których zna i na tym, na czym się zna (o rabunkowej gospodarce drewnem w Parku za jego kadencji pisaliśmy obszernie na tych łamach).

Radni z Chorzowa zapytali na sesji o przepływ pieniędzy z kasy miejskiej do córki pryncypała. Ale najpierw jakiś Kowalski napisał anonim mejlem:

"Przetarg wygrała spółka Mirand z siedzibą w Katowicach. A z oświadczeń majątkowych składanych w przeszłości przez prezydenta wynika, że pełnił on funkcję prezesa zarządu tej firmy, mając w niej udziały dochodzące do 95 procent. Był więc jej właścicielem. Kilka lat temu, gdy zaczął sprawować funkcje publiczne - jak wiele osób w podobnej sytuacji - przepisał udziały na bliską osobę."(http://slask.naszemiasto.pl/artykul/1450173,prezydent-chorzowa-andrzej-kotala-ma-nowe-meble-od-corki,id,t.html).


 

W sukurs pupilowi Partii Odwrotu pospieszył polskojęzyczny"Dziennik Zachodni", gdzie przyłapany na gorącym uczynku prezydent zwala winę za całą "niezręczną" sytuację na biuro zamówień publicznych, które rzekomo do transparentności zakupów przy swym gabinecie powołał. To jego członkowie, spece z dziedziny prawa administracyjnego, upewniali go, że będzie OK. Tak bajdurzy że aż się ze szpalt kurzy. Ale w magistracie teraz ta wykładnia obowiązuje: tłumaczą, że przebieg,jak się okazało, DWÓCHprzetargów na dostawę mebli, był całkowicie jawny, a jedynym kryterium była cena.


 

Gość przeprasza, sumituje się, i zapewnia (zwróćcie uwagę na ten zakłamany język dla gawiedzi, jak go cwanie obrobił redaktor Łukasz Respondek przed drukiem):

" Pytanie:- Ale miasto zarobiło ponad 20 tysięcy złotych.

Odpowiedź: - To prawda.[...] Ja na wizerunku mocno jednak straciłem. I za to chciałem mieszkańców bardzo mocno przeprosić. (I tutaj skupcie się na równowadze ciała, bo można spaść z krzesła, gdy się takie coś czyta!) Prosiłem prezesa tej spółki, aby więcej nie uczestniczył w przetargach w naszym mieście, bo ja i mieszkańcy sobie tego nie życzymy. Niech szuka zamówień gdzie indziej, nie w chorzowskim Urzędzie Miasta."

Koniec cytatu. Ta zamiana płci: ONA-córuś jako ON-prezes i MY-PrezyDĘt wraz z mieszkańcami... – czego sobie życzymy...?

Podpowiadam: gambitu.

W województwie POkajanemu POmogą. Można się wymieniać informacjami o planowanych zamówieniach publicznych i przetargach. Biura-śluzy już istnieją.

 

Tekst ukazał się na łamach "Gazety Śląskiej" nr 29 (20-26.07.2012)

Wypowiadam się prywatnie i subiektywnie na własny rachunek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości