trescharchi trescharchi
1590
BLOG

Koniec Straży Miejskiej?

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 40

Zazwyczaj jest tak, że jak ktoś w większym towarzystwie poruszy temat straży miejskiej, i zapyta na przykład, kto jest za, to nader przerzedzony las rąk nie powinien spowodować u niego oczopląsu. Przez ledwie kilkanaście lat istnienia strażnicy - grupa zawodowa wśród której spotkać można naprawdę wielu zacnych ludzi - zdołali sobie porządnie nagrabić w świadomości Społeczeństwa. Głównie przez żółte niespodzianki pozostawiane przy przednich oponach (swoją drogą - jaki jest sens trwałego blokowania samochodu blokującego bramę?), ale i przez swojskie zabawy z fotoradarami, czy wreszcie przez wręcz stworzone do pieszych pościgów za złoczyńcami, nader "sarmackie" figury starszych, wąsatych strażników. Jak to w każdym zawodzie - czarnych owiec znaleźć można multum.

Teraz natomiast resort Jacka Cichockiego ma inny pomysł, który zyskał poparcie prezydentów największych miast w Polsce, na czele z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Jeśli we wrześniu - kiedy zapowiada się jego gotowość, aczkolwiek z energią legislacyjną tegoż rządu bywa bardzo różnie (niektórych ustaw nie ma przez pięć lat, a niektóre jak Filip z konopii wyskakują w dwa tygodnie, ot ciekawostka) - projekt będzie istotnie gotowy, to możemy się ze strażą miejską, jaką znamy do tej pory, pożegnać. Raczej niewielu będzie po niej płakało, ale jeszcze więcej osób przetrze ze zdumienia oczy, widząc pomysły, jakie funduje Nam resort spraw wewnętrznych.

Przede wszystkim - nazwa. Straż Miejska brzmiała normalnie, swojsko, wywoływała jakieś tam konotacje ze średniowieczem (tylko halabard brakowało) i jakoś mieściła się w Naszym kręgu kulturowym. Obecnie instytucja ma nosić dumną nazwę policji municypalnej. No cóż, zawsze to nowe słowo, jakie poznają i wpoją sobie ludzie, wśród których interwencje straży miejskiej zdarzały się najczęściej i miały najgwałtowniejszy przebieg. Zawsze to będzie też okazja do powstania nowych skrótów tej niefortunnej nazwy i do ćwiczenia dykcji wśród jąkałów. No i wreszcie miejsce wysłużonych skód i starych busów zajmą nowe, eleganckie i przede wszystkim duże samochody - żeby cała nazwa zdołała zmieścić się na boku.

Po drugie, co znacznie ważniejsze od nazwy - nowe uprawnienia. Oczywiście, uprawnienia poszerzone. Skoro brakuje Nam ośmiu tysięcy policjantów, a tendencja raczej nie będzie zwyżkowa, to dajmy szansę strażnikom, postawmy na nich w odwiecznym sporze prestiżowo-kompetencyjnym między nimi a policją. Zatem - od teraz niemal każdy policjant municypalny dostawałby z automatu broń, nie jak dotychczas, za pośrednictwem policjantów zwykłych. Uff, swoją drogą zbyt wiele tej policji - jeśli już człowiekowi uda się dodzwonić na 112, to dyspozytor może podesłać na miejsce złą policję.

Poza tym municypalni przejęliby więcej uprawnień zwykłch policjantów - oprócz paradowania z giwerami mogliby również stosować obserwację, dysponować bezpośrednim dostępem do policyjnych baz danych, no i clou wszystkiego - w znacznie "szerszym zakresie niż dotąd" mogliby nakładać grzywny. Pod tym enigmatycznym stwierdzeniem kryje się chyba cała tajemnica zmiany odzianej w płaszczyk "reformy niepopularnej służby mundurowej". Skoro pomysły te popierają prezydenci miast to wiadomo, że wietrzą w tym przede wszystkim interes finansowy - a straż miejska była od dawien dawna organem dostarczającym do miejskiej kasy niemałe środki.

Przedstawiciele odchodzących do lamusa strażników miejskich utrzymują, że to korzystne zmiany - nie chcą być po prostu dużymi chłopcami z pistoletami, ale skoro na ich barki kładzie się dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców, to trudno rozprawiać się z grupą agresywnych dresiarzy za pomocą gazu łzawiącego i pałki. Jest to jakiś argument, naturalnie, ale przy okazji kolejny przyczynek do dyskusji o posiadaniu broni i coraz większej samowoli służb mundurowych w Polsce. Całkiem naturalne jest też - mówią strażnicy - że jeśli wszystko wejdzie w życie, to my, jako już nie strażnicy, a policjanci, zawalczymy sobie o przywileje emerytalne. Biorąc pod uwagę tchórzostwo sondażowe rządu, wszystko może się udać i doczekamy się kolejnej grupy młodych emerytów.

Wszystko jest dopinane, rząd projektem się zainteresował, eksperci i obrońcy "praw człowieka" też się zainteresowali - obiecują się przyglądać. Jak będzie, zobaczymy. A ja już oczyma wyobraźni widzę pięknego, białego mercerdesa z dumnym napisem "Policja Municypalna Sochaczew". Jak to brzmi !

PS. Przepraszam wszystkich z Sochaczewa, ot, licentia poetica, żadne złośliwości.

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka