Rzadko oj rzadko - bo to niepotrzebne zwracanie nań uwagi, z czego ów człowiek przecież żyje - poważni ludzie zajmują się działaniami Janusza Palikota. Doprawdy, od mrocznych czasów tajemniczego, przyspawanego na stałe do krzesła Stana Tymińskiego z jego nieodłączną teczką nie było w Polskiej polityce drugiej takiej osoby - niemniej Tymiński bawił się za swoje, a Palikot przyprowadził za sobą grupę posłów, swobodnie marnujących zarówno Państwowe pieniądze, jak i czas na naprawę Naszego Kraju. Kto by przypuszczał, że przyjdzie Nam kiedyś zatęsknić za śp. Lepperem, który był jaki był, ale od czasu do czasu - choćby jako minister rolnictwa - usiłował coś zrobić? (Najlepiej wyszła mu afera gruntowa, ale to zupełnie inna bajka).
Komedia i luz w polityce są potrzebne, choćby dla rozgonienia pompatyzmu i uzmysłowenia "wybrańcom Narodu", że wraz z otrzymaniem mandatu nie są automatycznie windowani na niedostępny dla swoich wyborców Olimp, a wszelkie darmowe przeloty, niemałe diety, biura poselskie etc. w żaden sposób nie upoważniają do zadzierania nosa. Jak skutecznie kpić - w słusznej sprawie, swoją drogą - ze skostniałych struktur władzy pokazała choćby Pomarańczowa Alternatywa. Żadne ugrupowanie jednak, które kiedykolwiek weszło do Sejmu, nie oparło pomysłu na swoje funkcjonowanie tylko i wyłącznie w sferze medialnych "ustawek" i cyrkowych przedsięwzięć, mało mających wspólnego z merytoryczną pracą (to swoją drogą bolączka całej Izby) a więcej z uczestnictwem w jakimś politycznym big-brotherze, gdzie im bardziej się wydurniasz, tym więcej ludzi posyła sms-y.
Można naturalnie przyjmować Palikota z dobrodziejstwem inwentarza, kwitując jego zachowania wzruszeniem ramion - cóż, jego cyrk, jego małpy, robić może co mu się żywnie podoba, a głosów niech żałują ci, co machnęli iksy pod jego kandydatami. Można nawet uśmiechnąć się z nostalgią (sięgającą głębokiego PRL), gdy widzi się palikotowskie plakaty zapowiadające posiadanie mitycznego pomysłu na zerowe bezrobocie (cuś jak kamień filozoficzny). Można z rozbawieniem cytować wyrok prokuratury uwalniającej Janusza Palikota od odpowiedzialności za mijanie się z prawdą w oświadczeniu majątkowym, zdaniem śledczych bowiem takowe sprawy są niczym dla obdarzonego filozoficznym wykształceniem "polityka". Można wreszcie spojrzeć głęboko w prawdziwą twarz winiarza z Biłgoraja, całkowicie zbulwersowanego tym, że po raz pierwszy ktoś jemu "przyprawił gębę" i ośmielił się przeprowadzić wywiad z jego eks-małżonką, wiele opowiadającą o rzeczywistym, nie wykreowanym Januszu Palikocie. Można, ale jednocześnie w ten sposób dajemy przyzwolenie na dalsze psucie Państwa i Polskiej polityki, bo im bliżej wyborów, tym częściej - w obliczu sondażowej mizerii - będziemy świadkami coraz nędzniejszej jakości "eventów", tworzonych na chybcika i na siłę, tylko po to, by było o nich głośno.
Osobiście uważam, że w Naszym Kraju jest mnóstwo o niebo bardziej palących problemów niż kwestia antykoncepcji wśród młodzieży, ale nie ma co się zaperzać - problem istnieje, i warto go przedyskutować na spokojnie (jak każdy problem światopoglądowy), bez zamykania się we własnych dogmatach, w towarzystwie wielu partnerów społecznych. To jedna strona medalu, ale ta druga jest o wiele gorsza - jak mniemam, każdy porządny, dobrze wychowany człowiek - nie żaden "talib" czy "katol", tylko człowiek mający w sobie pokłady zdrowego rozsądku i kultury (chciałoby się napisać - np. odbierający wykształcenie filozoficzne, ale widać, że to nie działa w każdym przypadku) - musi oburzyć się na widok wesołego rozdawnictwa kondomów w Polskim Sejmie. Nie wątpię, że widząc taki upadek obyczajów Piłsudski, niezwykle czuły na punkcie Majestatu Państwa, po prostu kopnąłby Palikota w kuper, aż ten dopiero gdzieś w okolicach Placu Trzech Krzyży zorientowałby się, co się stało. Dziś nikt Palikota kopać nie będzie, ale protestować trzeba - ktoś może z punktu widzenia katolika, ktoś może z punktu widzenia dbałości o dobre obyczaje, możliwości jest dużo.
Dlatego cieszy głos sprzeciwu - od Platformy (Niesiołowski! dacie Państwo wiarę? raz jeden można z jego słynnym "obrzydliwe" się zgodzić stuprocentowo), przez PSL, po PiS, SP i PJN. Cieszy zapowiedź przekazania sprawy do komisji etyki poselskiej, która niechże tylko nie zwraca uwagi na "filozoficzną lekkość bytu" szkodnika Polskiej polityki i w jakiś sposób - mimo swoich niewielkich możliwości - utemperuje jego zachowania, bo godzą w Majestat tego, co wszyscy przysięgali godnie reprezentować. Już abstrahując od tego, że Palikot również to przysięgał, ale jak mniemam, skoro dokonał apostacji, to żadne przysięgi nie są już dlań obowiązujące. Bardzo bym chciał, by głos zabrała również Ewa Kopacz - po cóż w końcu jest tym marszałkiem, niechże się wykaże, coby kiedyś, na politycznym marginesie (na miejsce tam zasłużyła sobie choćby ministrowaniem w zdrowiu, żeby już nie powielać truizmów o czysto kryminalnej nieudolności) mogła wspominać swoją stanowczość.
Jeszcze raz powiadam - rozdawanie w Sejmie, przez człowieka będącęgo reprezentantem Narodu prezerwatyw kilkunastolatkom, i chwalenie się "że brały garściami, bo są dla nich drogie", jest zjawiskiem oburzającym. Jeśli ktoś nie jest religijny - cóż, jego sprawa. Nie każdy musi wierzyć w siłę wyższą i uważać się za człowieka wierzącego, ale jak sądzę, każdy chciałby uważać się za człowieka przyzwoitego i dobrze wychowanego. Takim prostackim hucpom w Sejmie trzeba powiedzieć gromkie nie, aby szybko nie znaleźli się naśladowcy - bo nieosądzony precedens stanie się prędko niebezpiecznym precedensem.
416
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)