trescharchi trescharchi
5901
BLOG

Problem "elit" III Rzeczypospolitej z Jakubem Wojewódzkim.

trescharchi trescharchi Polityka Obserwuj notkę 98

Tytułem wstępu : cudzysłów u elit jest nieprzypadkowy, bowiem grupki politykierów wszelkiej maści partyjnej, tylko czekających na utuczenie swoje i swoich znajomych Państwowym groszem elitą w żaden sposób nazywane być nie mogą, podobnie jak grupy ludzi "znanych z tego, że są znani", szukających - co tu kryć - ogrzania się przy partii aktualnie rządzącej. Nie idą za tym jakieś wartości ideologiczne, o nie, po prostu czystej wody oportunizm, a czapkowanie każdemu innemu obozowi władzy (może poza znienawidzonym PiS-em) byłoby dlań taką samą łatwością. Nie czynię im z tego wyrzutu, aczkolwiek wykorzystywanie swojej pozycji "guru" wśród czytelników/telewidzów i odgórne dyktowanie co w Polskim życiu publicznym jest "obiachowe" a co "cool" niebezpiecznie zbliża ich do tak wyśmiewanego i odsądzanego od czci i wiary (a robiącego dokładnie to, co jego krytycy) ojca Rydzyka.

Słyszałem - zawsze warto się pochwalić znajomościami - od zakotwiczonych w show-biznesie przyjaciół, że prywatnie Jakub Wojewódzki jest postacią całkiem pozytywną ; podobno to typowy brat - łata, który nikogo bez pomocy nie zostawi. Cóż jednak z tego, skoro przed kamerą czy mikrofonem, w imię osiągnięcia doraźnego sukcesu materialnego (rozpoznawalność = kasa) prędko zmienia się w Mr Hyde'a? Skuszony lubianymi nazwiskami, które miały gościć w jego programie, kilkakrotnie zasiadłem do oglądania programu Wojewódzkiego, a w pół godziny później złorzeczyłem na czas wyjęty z życiorysu. O gustach dyskutować się nie powinno, niemniej w kategoriach merytoryczno - estetycznych mam do Wojewódzkiego żal, że nigdy nie wykorzystał potencjału niektórych spośród swoich rozmówców, sprowadzając dyskusję do chaotycznej wymiany żartów. Aha, no i wybaczyć nie potrafię zaproszenia do programu Jerzego Urbana, i takiego pokierowania rozmową, by tą mroczną postać Polskiej historii przedstawić w roli jowialnego, cieszącego się życiem dziadka.

Wojewódzki - nie wiem, czy z własnego wyboru, czy zgodnie z linią programową zatrudniającej go stacji - postawił jasno i klarownie na Platformę Obywatelską, a warszawskie salony odpłaciły mu wywindowaniem na szczyt Polskiej piramidy celebrytów. Wojewódzkiego polubili wszyscy "postępowcy", bowiem bez ogródek walił w "zaściankowość". Dostał miejsce w "Polityce", dostał pochwały polityków, słowem - był królem warszawskiego życia. Łaska salonów jednak na pstrym koniu jeździ, jak się niedawno okazało. Jedna niefortunna wypowiedź - utrzymana w stylu tegoż radiowego tandemu, także nie stanowiąca nic nowego - ściągnęła na głowę Wojewódzkiego masę kłopotów. Ale pal licho problemy Wojewódzkiego, ma z czego żyć, inteligentny ponadprzeciętnie jest, poradzi sobie z pewnością.

Gorzej, że wypowiedź niedawnego pupila i sztandarowej postaci walki z "zacofaniem" zakłopotała popierające go środowiska. Oto "Wyborcza" osądza go piórem redaktora Smoleńskiego; oto Monika Olejnik wprost nazywa go chamem; oto przyjaciele z Platformy Obywatelskiej określają jego zachowanie żenadą. Oto nawet Marek Siwiec - człowiek, który bezwstydnie parodiował papieża, ku uciesze (lejącego potem na papieskim pogrzebie krokodyle łzy) swojego szefa - wyzywa dziennikarza/celebrytę od ostatnich idiotów. Ruch Palikota, którego założyciel był dla Wojewódzkiego symbolem "walki z kołtuństwem" dystansuje się słowami Wandy Nowickiej. Jedno pstryknięcie palcami i już - wszyscy dotychczasowi przyjaciele i patroni zjednoczyli się w zadziwiającej (RP-PO-PiS-SLD; gdybyż tak można było jednogłośnie naprawiać Państwo!) koalicji potępiającej. Wciąż czekamy - z zapartym tchem - na głos Adama Michnika, który po wyborach zeszłorocznych był łaskaw napisać Wojewódzkiemu piękną laurkę : "...te wybory to zwycięstwo Polski Kuby Wojewódzkiego...Polski ludzi bystrych i uśmiechniętych...". Przykład Lecha Wałęsy pokazuje, że od miłości do nienawiści u redaktora z Czerskiej tylko krok, więc komentarz może być arcyciekawy.

To zaskakujące zjawisko politologiczne, tak swoją drogą ; wystarczyło obrazić ciężko pracuję kobiety zza granicy, by przez wszystkie media głównego nurtu rozszedł się pomruk oburzenia. By politycy ze wszystkich stron rozdzierali (nierzadko grzesząc hipokryzją, jak choćby wspomniany Siwiec) szaty nad zdziczeniem obyczajów i chamstwem niesłychanym dwójki radiowych satyryków. Tych samych satyryków, którzy od kilku lat skrupulatnie urabiali opinię publiczną, dowalając wyłącznie jednej partii politycznej, deptając dziennikarski obiektywizm w niemal każdej audycji. Ludzi, którzy - zupełnie jak "Nasz Dziennik" czy "Gazeta Polska" - jawnie nawoływali do głosowania na jedną konkretną opcję polityczną, a jednak nie uważano ich za "oszołomów", jeno za "trendy, cool". Smutna to konstatacja, ale może korzyścią tej afery będzie to, że ktoś przejrzy na oczy. Nie trzeba od razu przerzucać się ze skrajności w skrajność i pokochać pisowców, ale warto - z szacunku dla samego siebie i swojej wolności przekonań - uzmysłowić sobie, że gdyby nie niefortunne wypowiedzi, radiowy tandem nadal urabiałby swoich słuchaczy na odpowiednią modłę.

Zaś jeszcze smutniejszym post-scritpum niech będzie przypomnienie, że Wojewódzki jeździ (jeździł już nawet z prokuratorskimi oskarżeniami o rasizm) po uczelniach wyższych w Polsce, ucząc młodych adeptów, jak być dobrym dziennikarzem. Z pewnością jest dobrym dziennikarzem - pamiętam świetne artykuły muzyczne - ale dziennikarzem zagubionym, swoistym odbiciem lustrzanym tego, co tak zawzięcie zwalcza.

Panie Wojewódzki, panie Figurski - przejedźcie się pod Poznań, do gospodarstwa Bohdana Smolenia. Najpierw pomóżcie - korzystając ze swej popularności - zebrać trochę pieniążków na fajne rzeczy, jakie on tam robi dla chorych dzieci, a potem posłuchajcie lekcji, jak się robi dobry kabaret. A - co chyba przyzna sam gospodarz - pięcioletnie rządy PO są już taką kopalnią anegdot, że PRL może poczuć się zagrożony.

 

trescharchi
O mnie trescharchi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (98)

Inne tematy w dziale Polityka