W Polsce przy przyjmowaniu do pracy nie można dyskryminować ludzi ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne i przynależność związkową.
To oznacza, że informacje związane z podanymi wyżej atrybutami nie moga być brane pod uwage podczas procesu rekrutacji do pracy. Nie można o takie rzeczy pytać, ani wymagać podania tych informacji od kandydata do pracy. Na zachodzie poszło to tak daleko, że nawet daty urodzenia się w CV nie podaje - tylko jakiś numer identyfikacyjny osoby - pracodawca dowie się dopiero w dniu zatrudnienia, ile lat ma kandydat.
U nas aż tak ostro nie jest, chociaż miło by było, gdyby prawo było wykonywane tak, jak trzeba.
Od jakiegoś czasu kupa firm dających ogłoszenia o pracę przestała wymagać załączenia CV do zdjęcia - tam, gdzie wygląd nie ma nic wspólnego z wykonywanym zawodem - ze względu na obawy przed posądzeniem o dyskryminację. Wprowadza się porządne standardy, choć powoli.
CBA o tym jednak chyba nie wie - wymagają dołączenia zdjęcia do CV. Wygląd musi być odpowiedni, by tam pracować - ciekawe, czy chodzi o to, by wyglądać brzydko, czy ładnie ;)
Fajniejsze jest to, że trzeba podać przynależność (również w przeszłości) do "organizacji związkowych" w procesie rekrutacyjnym. To już moim zdaniem jest przeginka ostra - to, czy ktoś należy do związku zawodowego, czy nie, i do jakiego - powinno interesować takiego pracodawcę jak CBA, ale w stosunku do ludzi już zatrudnionych. Jeżeli nie ma zakazu należenia do związków zawodowych, by być w CBA, to pytanie o to w ramach sprawdzania 'chcemy/nie chcemy' jest objawem dyskryminacji.
Jeżeli ta informacja nie wpływa (a nie może wpływać) na to, czy ktoś dostanie pracę, czy nie - po co o to pytać rekrutując ? Po zatwierdzeniu - spytać jak najbardziej, ale przed, jako weryfikacja przydatności ?
Żenada.
Proponuję dziennikarzom zrobienie prowokacji i przepuszczenie kogoś przez rekrutację w CBA - może być ciekawie ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)