Nie lubię stylu dziennikarstwa Gazety. Michnik nie jest moim idolem, mówiąc delikatnie. Ale historia jest jaka jest. Jeżeli jednego z dwóch ludzi, będących symbolami tamtych wydarzeń, kogoś, kogo nazwisko wtedy skandowano nie zaprasza się na obchody, to jest to najczystszej wody skurwysyństwo i fałszowanie historii. Prezydent mojego kraju powinien wyjść poza prywatne uprzedzenia i uszanować historię. Niestety - decyzji nie podjął Prezydent, tylko Lech Kaczyński - osoba. Cech nie będę wymieniał, bo i tak za dużo w tym wpisie negatywnych emocji.
To nie jest nawet obraźliwe tylko dla Adama Michnika i historii, która przecież jest bezosobowa. To jest danie w twarz wszystkim tym, którzy wtedy protestowali w jakimś celu, a jednym z krzyczanych przez nich haseł było nazwisko Michnika (i Szlajfera). Wtedy wywalili z uczelni, teraz wywalili z uroczystych obchodów. Bo nie pasuje do politycznej wizji Kaczyńskiego. Wtedy politycznie nie pasował, teraz też nie pasuje. Historia się powtarza. Lech Kaczyński stoi dokładnie tam, gdzie stało ZOMO i PZPR. Ten mały zawistny człowiek spierdolił marzenia wielu ludzi, teraz spierdolił ich wspomnienia oraz radość ze zwycięstwa. Bo jak się mają czuć ludzie, którzy widzą teraz, że znowu z powodów odmiennych poglądów politycznych, oraz działalności wyklucza się kogoś z uczestnictwa w czymś, co powinno być ponad jakimikolwiek podziałami politycznymi ?
Takie pytanie mam do tych wszystkich, którzy za komuny mieli odwagę podnosić głowę, a potem zbliżyli się ideologicznie do PiS - o to żeście kurwa walczyli ?
Ja wiem, Michnik był jednym z wielu. Ale był (i jest nadal) symbolem, impulsem, od którego się zaczęło. Nic tego nie zmieni.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)