Nasz rzad bardzo staral sie, zeby zabezpieczyc dowod rzeczowy w postaci wraka Tu154 lezacego pod Smolenskiem.
Tak samo starala sie nasza prokuratura wojskowa i nasza komisja do spraw zbadania przyczyn katastrofy.
Tak nam mowiono.
Bardzo nam zalezalo, bo przeciez gdzies posrod czesci rozbitego samolotu moze byc slad, ktory pozwoli wyjasnic te straszna katastrofe. Kazdy detal nalezalo zabezpieczyc i sprobowac rozwiklac tajemnice tej tragedii. Ten wrak to wazny dowod rzeczowy, ale takze symboliczny kawalek Polski, gdzie stracilo zycie 96 waznych dla naszego spoleczenstwa osob. To byla Polska w pigulce.
Rosjanie pokazali nam dokladnie jak bardzo gleboko i gdzie maja nasze wladze, oraz nas wszystkich.
Minelo szesc dlugich miesiecy od czasu katastrofy, a nasze prosby pozostaly bez odpowiedzi.
Zobaczylismy jednak, jak potraktowano ten kawalek Polski jak kupe smieci, zlomu. Zobaczylismy jak ten dowod rzeczowy niszczono bezczelnie, w pelnym widoku kamer telewizyjnych, jak cieto, pilowano, rozbijano lomem. Jak wrzucano wszystko na samochody aby przewiezc te pozostalosci kawalek dalej, zrzucic i pozostawic na szesc miesiecy, aby zardzewialo, szczezlo, rozpadlo sie. Takie sa fakty.
Podobnie potraktowano teren katastrofy i nawet nie zadano sobie zbytniego trudu aby pozbierac wszystkie czesci cial ofiar tej tragedii. Zdolali nawet okrasc niektorych martwych. Takie sa fakty.
Teraz, kiedy zechcieli, pokazali nam, ze mozna bylo to zabezpieczyc w trzy dni najwyzej, praktycznie od razu i bez zwloki.
Samolot mogl byc zabezpieczony praktycznie od 12 kwietnia, specjalisci mogli pracowac i sprawdzac czesci. Polscy archeolodzy mogli przebadac teren od samego poczatku. Ale chodzilo o to, aby pokazac Polakom gdzie jest nasze miejsce, pokazac ze nie mamy zadnego wplywu na to, co sie dzieje pod Smolenskiem. Pokazac, ze tak naprawde to mozemy ich pocalowac tam, gdzie nas tak naprawde maja.
Trzy dni.
Takie sa fakty.
A teraz pod tym brezentowym dachem roznosi sie tylko ich chichot.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)