Bardzo mnie cieszy wizyta prezydenta Rosji Medwiedewa, wraz z malzonka, jutro w Warszawie. Jest to wazne wydarzenie dla naszych obustronnych relacji, dla wspolpracy gospodarczej, oraz dla relacji na linii Rosja-Unia Europejska, ktorej Polska jest wazna i nieodlaczna czescia.
Cieszy mnie fakt, ze jako panstwo dokladamy wszelkich staran, aby nasi goscie byli bezpieczni, aby nic nie zaklocilo przebiegu wizyty ani, bron Panie Boze, nie zagrozilo zyciu lub zdrowiu panstrwa Medwiedew kiedy przebywaja na naszym terytorium. Media podaja, ze zycia i zdrowia wizytujacej pary bedzie chronilo bezposrednio okolo 1500 polskich agentow, ze wszystkich polskich sluzb specjalnych. Wlos z glowy nikomu nie spadnie.
W tym kontekscie prosze zrozumiec jaka wscieklosc i zlosc odczuwam, kiedy mysle o nieudacznikach i zdrajcach z kancelarii premiera, o Tomaszu Arabskim, o nierozgarnietych dowodcach BOR, o wszelkich malpach zasiadajacych na waznych stanowiskach panstwowych, ktore doprowadzily do tego, ze na naszego prezydenta w Rosji oczekiwalo 2 skacowanych pajacow, w baraku pelniacym role wiezy naprowadzajacej polski samolot do ladowania, ktorzy do towarzystwa mieli jakiegos NKWDowca pelniacego nie wiadomo jaka role w tym baraku. Dzieki Arabskiemu i Sikorskiemu, i im podobnym kreaturom, nawet pies z kulawa noga nie interesowal sie przylotem polskiego prezydenta do Smolenska w dniu 10 kwietnia tego roku, nic nie bylo przygotowane, ani sluzby ratownicze, ani ochrona, ani nawet porzadna delegacja ze strony gospodarzy...
Coz, sa prezydenci i prezydenci...
Sa ludzie prezydenta i jest taki Arabski...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)