Oczywiscie, ze piloci popelnili bledy, ostatecznie samolot sie rozbil.
Pozostaje natomiast kwestia, czy mozna cala wine zwalic wlasnie na zaloge Tu-154, a tu nasuwa sie juz szereg watpliwosci.
Skoro kapitan podjal decyzje o zejsciu do 100 m, a nastepnie o odejsciu na drugi krag, to dlaczego samolot nie zareagowal jak nalezy?
Jezeli byly bledne odczyty wysokosci, to jak moglo to sie stac? Czy normalna sytuacja jest, zeby ktos przekalibrowal tak sobie, bez powodu - praktycznie w czasie podejscia – wysokosciomierz? W jakim celu? Sa domysly, ze ‘ktos’ to zrobil, moze nawigator, moze jeden z pilotow... Ale czy moglo to stac sie w inny sposob? Czy mogl zawiesc sam przyrzad?
Skoro piloci otrzymali nieaktualna karte podejscia, na podstawie ktorej doGPS wbito niepoprawne dane, to czy mozna winic pilotow, czy jest to wina tych, ktorzy taka karte podejscia przeslali jako aktualna? Przy dobrej widocznosci bledy z karty mogly byc korygowane. Przy mgle, z kursu schodzil i Tu-154, ale tez i Il-76 i Jak-40...
Czy mozna winic pilotow, ze nie podano im prawdziych informacji o widocznosci i calkowitym zamgleniu lotniska?
Czy niedokladnosc radaru lotniskowego, a w konsekwencji utwierdzanie ich w falszywy sposob, ze sa caly czas na kursie i sciezce, byla wina pilotow?
Czy fakt, ze warunki pogarszaly sie caly czas i praktycznie nie bylo mozliwosci ladowania nie owinien byc w sposob calkowicie zdecydowany przekazany pilotom?
Czy gdyby ladowac mial Putin lub Obama, to wieza dalej pozostawialaby decyzje ich pilotom?
Czy fakt, ze lotnisko nie bylo odpowiednio przygotowane (sprzet, swiatla, radiolatarnia) i nikt tego nie sprawdzil przed lotami 7 i 10 kwietnia 2010 bylo wina pilotow?
Mysle, ze do wyjasnienia przyczyn troche jeszcze pozostalo, miedzy innymi wykluczenie awarii oraz ingerencji osob trzecich, i mam nadzieje, ze prokuratury to wyjasnia, wczesniej czy pozniej , w zaleznosci od tego kiedy dostaniemy wrak do badan.
Jednak z cala pewnoscia mozna powiedziec, ze nie mozna calkowita wina za katastrofe obciazyc zalogi.
Definitywnie, pierwsze przyczyny tej tragedii powstaly juz w fazie organizacji tego lotu (o szkoleniu nie ma co mowic, bo to osobna sprawa), do sprawdzenia jest kwestia dzialania przycisku ‘uchod’, mozliwosci zaistnienia awarii w kluczowym momencie, oraz kwestia wyjasnienia calkowitego zniszczenia samolotu (chociaz o dziwo ogon-statecznik zachowal sie, podobnie jak lopatki jednej z turbin).
Bajki o naciskach ze srony prezydenta Kaczynskiego oraz generala Blasika mozna miedzy bajki wlozyc juz teraz.


Komentarze
Pokaż komentarze