Myslalem pare dni temu, ze zal mi jest tych glupcow Polakow i Polek, ktorzy mimo wiadomosci naplywajacych codziennie spakowali walizki i polecieli do Egiptu 'na wypoczynek'. Szczegolnie, kiedy widzialem te wyksztalcone i nowoczesne pary, bardzo europejskie i zamozne, ktore zabieraly ze soba w podroz swoje latorosla, mile dzieciaki...
Bylem nawet troche zly na polskie MSZ, ze nie daje jednoznacznego komunikatu, tak na wszelki wypadek, 'NIE JEDZCIE DO EGIPTU', przeciez to kraj w ktorym wlasnie moze wybuchnac wojna domowa...
Jednak mamy wolnosc, demokracje, nikt nikomu nie moze niczego zabronic, kazdy podejmuje sam decyzje.
Dzisiaj pomyslalem jednak, ze dosyc tego. Kazdy musi odpowiadac za swoje decyzje, wybory, dzialanie. Wiec wcale juz mi nie zal tych idiotow, ktorzy jeszcze tego ranka wylatywali z Okecia do Egiptu. Nie zal mi tych debilnych frajerow, ktorzy z glupawym usmiechem skierowanym do kamery mowili, ze przeciez 'beda bezpieczni' w osrodkach wczasowych, ze przeciez to daleko od Kairu...
Pomyslalem sobie: kit ci w oko jeden z drugim!
Zamozni, mlodzi, wyksztalceni z wiekszym miast, europejscy i nowoczesni: bedziecie tak mieli, jaka decyzje podejmiecie. Z wlasnej, wolnej i nie przymuszonej woli... Chust wam w gust...
Tylko nie liczcie na mnie, nie zwracajcie sie z apelami o pomoc i wsparcie. Nie bedzie mnie to interesowac. Ratunek - nie za moje pieniadze, nie za moj bol glowy!!!
Wolna wola, wolno myslec - to nie boli...
Ale prosze sie ode mnie nie spodziewac zadnego wspolczucia.
Tak samo z wyborami na jesieni...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)