Kiedy nie dopisuje mi humor, kiedy dopada mnie szara codziennosc i chandra nie martwie sie, bo mam na to sposob. Taki maly myk, ktory poprawia mi natychmiast humor i sprawia, ze moge sie usmiechnac nawet w malo sprzyjajacych warunkach.
Kiedy bylem mlody, wszkole, potem na studiach, mialem sposob (dosyc znany) na pokonywanie strachu przed nauczycielem, profesorem, w stresowej sytuacji wezwania na dywanik albo egzaminu. Mozna tez stosowac ten sposob na jakiegos szczegolnie nieprzyjemnego szefa w pracy czy wogole przelozonego.
Nalezy sobie po prostu wyobrazic te osobe, ktora nas deprymuje, oniesmiela lub wrecz przeraza w intymnej, malo dystyngowanej sytuacji, na przyklad jak siedzi w toalecie i robi tam co nalezy. Ze spuszczonymi spodniami, majtkami, z lekkim wysilkiem na twarzy, bez maski, bez funkcji, bez tytulu... ot, taka zwykla osoba, w jakze ludzkiej i normalnej, ale jednoczesnie intymnej sytuacji... Zawsze dziala i pozwala sie wyluzowac...
Obecnie dla rozprezenia nastroju wyobrazam sobie dwie sytuacje.
W jednej moja wyobraznia roztacza przede mna widok prezydenta Bronislawa na rozmowach z prezydentem Obama, na spotkaniu TW, jego przemowienia w dostojnym gronie politykow i intelektualistow.
W drugiej wyobrazam sobie miny naszych, rodzimych intelektualistow, artystow, celebrytow, calego tego grona honorowego komitetu wyborczego pana Bronislawa, kiedy slysza te przemowienia i bon moty, przepisy na bigosy, rosyjskie przyslowia, historie o trzech pijanych tworzacych doskonaly i naturalny trojkat, moraly i prawienie naszego dostojnego prezydenta, kiedy swiat patrzy i obserwuje.
Bezcenne.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)