Po przemysleniu sprawy doszedlem do wniosku, ze Ruscy moga mi skoczyc...
Paru trepow, zywcem przeniesionych z CCCP, w towarzystwie zahukanej, ale sluzebnej pani od dawania twarzy na wizji, chce mnie przekonac, ze katastrofa pod zasranym smolenskim lotniskiem 'Siewiernyj' byla tylko i wylacznie wina zle wyszkolonej polskiej zalogi, poddanej naciskom przez nietrzezwego polskiego generala oraz samego prezydenta RP.
Jest to w rozumieniu kacapskich trepow tak oczywiste, ze nawet gdyby w tej obszczanej budzie, zwana wieza lotow, siedzialy szympanse, to mialyby taka sama mozliwosc niedopuszczenia do katastrofy jak kontrolerzy lotow tego feralnego dnia 10 kwiietnia ubieglego roku.
W budzie tak naprawde siedzialy wtedy bezwolne ruskie goryle, ktore pochrzakiwaly do telefonow i mikrofonow, bo nie wiedzialy biedaczyska 'czto dielat', gdyz lotnisko spowila mgla tak gesta, ze nie widzieli nawet gdzie spluwaja przy oddawaniu moczu na schodkach.
'Logika' nie nakazala im zabronic ladowania olbrzymiemu Tu-154, mimo tego, ze o malo co nie rozwalil sie ich wlasny samolot dokonujacy zrzutu ch.. wie czego, zwykla wlasna logika tez ich zawiodla, wiec powtarzali jak w pacierzu (albo jak im 'Logika' moskiewska nakazala), ze Tu-154 jest na kursie i na sciezce, a pas wolny...
Pies z kulawa noga obsikal resztki wraka, nikt nawet nie zainteresowal sie nim, poza Wolodia, ktory z usmiechem godnym defilady na Placu czerwonym wybijal lomem okna, i jego kolezki Saszy, ktory z upodobaniem cial nozycami przewody hydrauliczne, elektryczne i wszystko co mu sie po drodze nawinelo. Trepy bowiem uznaly, ze jak widac awarii nie bylo, przynajmniej na pierwszy rzut oka, a potem kto by sie pierdzielil z jakimis badaniami, skoro pol wraku nie ma, nieszczesnicy dawno w ziemi, a narracja zakonczona i oficjalna wersja opublikowana...
Szkoda im tylko, ze sie z tymi kartami kredytowymi wydalo, no i z brakujacymi telefonami, zegarkami i innymi drobiazgami...
Wania spierdzielil robote z zapisami z kokpitu, bo cos za duzo kleju walil na tasme, podobnie jak i Swietlana, ktora pochrzanila dane lotu i wykresy, ale na szczescie palkownik w Moskwie dopatrzyl sie i wycial ostatnie metry tasmy, zeby nie bylo marudzenia.
Tak wiec biorac to wszystko pod uwage pomyslalem, ze niestety, co sie stalo juz sie nie odstanie, sprawdzimy co sie da, dowiemy sie czego tylko bedzie mozna i tyle. Wyzej plecow nie podskoczymy, zreszta nie ma chetnych, Kozakiewicz na emeryturze - a szkoda.
Na nastepna wizyte gospodina M. albo gospodina P. juz powinnismy szykowac stado orangutanow, bo takie czerwonawe i beda pasowac, plus te z czerwonymi tylkami do pokazywania, zeby bylo kim wieze lotow obsadzic.
Wiecej zadnych ruskich konferencji ani przemowien nie ogladam, bo wole posluchac mojego psa jak wyje, bedzie z tego wiecej pozytku. Po Katyniu, taki Smolensk to dla nich pikus.
Wiec Ruscy moga mi skoczyc.
A z nimi wszystkie ruskie pacholy i slugusy w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)