Wazne stanowisko Europejskiego Centrum Solidarnosci obejmuje ktos, kto urodzil sie na rok przed wydarzeniami na Wybrzezu w 1970 roku, a w czasie kiedy Solidarnosc zmieniala Polske i Europe mial lat jedenascie. Wychowywal sie troche w Polsce, troche w Iraku i najwiecej w Niemczech, gdzie mieszka (w Berlinie) od roku 1979, gdzie przeniosl sie przed rozkwitem tego naszego wielkiego ruchu spolecznego. Osoba ta nie posiada nawet obywatelstwa polskiego.
Nie podwazam kompetencji pana Basila Kerskiego, jego dzialanosci dziennikarskiej i wydawniczej ani jego wkladu w rozwoj stosunkow niemiecko-polskich. Ale zastanawia mnie polityka powolania go na to wazne stanowisko, w obliczu tego, ze mamy przeciez w Polsce wielu wspanialych ludzi bardzo mocno zwiazanych z Solidarnoscia, ludzi, ktorzy poswiecili Solidarnosci cale swoje dorosle zycie, kariery i sile.
Solidarnosc to nasza, polska chwala, powod do dumy, do pokazywania Europie i swiatu jak przeprowadzic rewolucyjne zmiany bez rozlewu krwi, bez wojny domowej. Solidarnosc to nasz wspolny intelektualny i emocjonalny majatek, nasze Srebra Rodowe.
Dlatego dziwie sie, ze nie oddajemy takiego stanowiska w rece polskie. Czy za jakis czas konkurs na dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego tez wygra ktos z Niemiec, bo bedzie mial lepsze wyksztalcenie i kwalifikacje? Czy IPN tez poprowadzi ktos zza granicy, bo wladze zmienia wymogi konkursu na stanowisko?
Moim zdaniem to watpliwa i nie najlepsza decyzja komisji konkursowej.
Nowoczesnosc i europejskosc, nasze otwarcie na swiat nie musi byc podkreslane przez takie gesty.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)