Tusk zaprasza Kaczynskiego na 'debatę'....
Po co?
Ano, zeby prawic swoim wyznawcom nowe dyrdymały, zeby popisywac sie sztuczkami oratorskimi, chwytami wymyslonymi przez swoich spin-doktorow, zeby naobiecywac, przegadac, zagadac, zeby truc i lac wode.
Ten czlowiek nie ma nic konkretnego do powiedzenia, poza bzdurami jakimi raczy swoich zahipnotyzowanych zwolennikow.
Pętla zaciska sie na jego politycznej szyi, powoli ale nieubłaganie, więc potrzebuje przed wyborami nowego przedstawienia polityczno-cyrkowego, jak kawka dżdżu...
Na początek wystarczyłoby, aby pan Donald Tusk, w asyscie pana Schetyny i paru innych mądrali ze swojej partii, ktorzy dzierzą teraz stanowiska publiczne, rozliczył sie ze wszystkich obietnic, jakie składał wszystkim od dnia przegranych wyborow w 2005 roku ('bitwa trwa'), ze wszystkich bzdurnych i oszukanczych deklaracji, inicjatyw bez pokrycia, ze wszystkich swoich populistycznych pomysłow i przyrzeczen.
Ale ponieważ to jest za trudne, praktycznie nie do zrobienia - bo jak sie z tego rozliczyc?? - pan Tusk szuka worka treningowego, przy ktorym bedzie chcial sie wykazac. Nie w konkretnej walce z rzeczywistoscią i rządzeniem, ale w treningu, w pokazie, w kontrolowanych warunkach...
Pogadać, panie Tusk, to sobie pan moze....
Do sciany.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)