Dopiero wróciłam, w telewizji zobaczyłam fragmenty z uroczystości odznaczeń w Pałacu Prezydenckim. I kilka gorzkich słów premiera Mazowieckiego - przedstawiał swój rząd jako zainteresowany jedynie pracą dla Polski a nie przywilejami dla rządzących. No i bez szukania w necie jedynie z własnej głowy opiszę jak ja to pamiętam na kilku wybranych przykładach, może komuś pamięć przywrócę, młodzi mogą jeszcze uwierzyć Premierowi.
O ratowaniu Listy Krajowej, o wyborze Jaruzelskiego na prezydenta, o grubej kresce nie będę wspominać. Załóżmy, że stała za tym jakaś myśl polityczna. Ale reszta?
Tak jak kręcenie nosem na złych wyborców skreślających Listę Krajową było sygnałem to jeszcze jednym - już sygnałem alarmowym było właśnie wejście natychmiast w buty komunistów. Z ŻADNEGO przywileju władzy nawet na chwilę nie zrezygnowaliście! Uznaliście, że przecież nikt z rządu nie może cytuje "wyrzucać na korytarz chorego z sali" a więc nie zrezygnowaliście z Kliniki Rządowej przy Emilii Plater. Miano zlikwidować rządowe ośrodki wypoczynkowe typu Łańsk, oczywiście nie zlikwidowano. Owszem - byli ministrowie, ktorzy z przywilejów władzy nie korzystali, ale byli też tacy, którzy czerpali pełną garścią.
Pierwszy z brzegu przykład - Izabella Cywińska - minister kultury. Ponieważ przeprowadziła się do Warszawy dostała duże, ładne mieszkanie służbowe w pobliżu Starówki ( Kozia?) - chyba nie muszę wyjaśniać, że po zakończeniu "misji" wykupiła je za grosze od miasta, wszystko zgodnie z przepisami.
Pod koniec urzędowania stworzyła także z pieniędzy budżetowych(!) fundację kultury, którą sama i jej pieniędzmi dowolnie rozporządzała. Jak dowolnie? Do dzisiaj pamiętam opublikowany w prasie list pewnej bibliotekarki z Ochoty, która bezskutecznie zabiegała w Fundacji o grosze na książki. Pani Cywińska ( PR był jeszcze w powijakach) prostolinijnie tłumaczyła, że pieniądze muszą leżeć na koncie i w ten sposób pracować, a gdyby je zaczęła rozdawać to za kilka miesięcy by ich nie było. Cudne, prawda?
Ale niestety pieniądze na koncie nie leżały tylko w cudowny sposób wyparowały. Okazało się, że pani Cywińska dała je znajomym na handel z Rosją - handlowano ogórkami i szampanem ( no, ten ostatni to faktycznie wysoka kultura). Niestety znajomi nie mieli nosa handlowego i umoczyli kilka milionów.
Tak, Panie Premierze! Być może na tle przekrętów obecnej klasy politycznej to był tzw mały pikuś, ale w końcu dopiero się uczyliście, prawda? I żeby sprawa była jasna - nie twierdzę, że teraz i wtedy wszyscy politycy to aferzyści, ale też proszę nie mówić ciągle o etosie. Jakoś tak wyszło, że wielu spało na styropianie, ale tylko niektórzy teraz śpią w willach z ogrodami lub apartamentowcach - reszta w pokoju z ciemną kuchnią lub przy rodzinie. No, chyba, że nie czekali na wygraną etosu i wyjechali.
Ufka we własnej osobie :)
Skąd czytacie
A tyle czyta teraz :)
/
" />
Złota myśl RRK
PSL nie musi - PSL CHCE! Nie opuszcza się zwycięzcy - co najwyżej można się z nim targować i więcej uzyskać. A co ma PiS do zaoferowania PSL? Swoją nędzną koalicję z SLD? Odpowiedz sobie sama - czy lepiej dzielić łupy na trzy, czy na dwa?
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości