Do wyboru mamy dwie drogi, chociaż są tacy, którzy proponują trzecią. Ale tak naprawdę wg mnie pozostaje tylko jedna - czyli ewolucja.
Nie, nie jestem zachwycona polską sceną polityczną. Ale widocznie na taką zasługujemy. Bo co będzie po rewolucji? My mieliśmy Okrągły Stół, są tacy, którzy mieli nawet krwawe jatki. Czy są w lepszej sytuacji? Przypuszczam, że wątpię.Owszem, kto inny będzie zwycięzcą, ale czy naprawdę chodzi o personalia? No i trzecia droga - wypromować "coś" co nie jest ani PO ani PIS. Kluziki nie wyszły, teraz inicjatywa pana Dutkiewicza. Oczywiście, powinnam poczekać kogo on "namaści" - no właśnie - czy ta nowa jakość ma polegać na tym, że to nie Tusk ani Kaczyński tylko Dutkiewicz będzie namaszczać? Ale jak sądzę będzie się kręcić w kręgu znanych nazwisk - to o jaką nową jakość chodzi? No, chyba, że chcemy robić eksperymenty - proszę bardzo. Eksperyment typu "lepsza, bardziej demokratyczna partia" się nie powiódł - pani Joanna się obraziła i zabrała zabawki do innej piaskownicy.
No więc pozostaje ewolucja. I tu jest bardzo duża rola dla mediów. Wiem, jestem naiwna, ale może do dziennikarzy dotrze, że są jednak za coś odpowiedzialni? Nie mówię o funkcjonariuszach mediów, tylko właśnie o tych, którzy jeszcze za dziennikarzy się uważają.
Partie są pragmatyczne do bólu. Dlaczego mają nie wstawiać tapicera Tuska czy pana Kozakiewicza, skoro ludzie na nich zagłosują? Każda partia ma takich "tapicerów" na sumieniu - rolą mediów jest bić na alarm przed wyborami, nie po. Tu wielka rola dla lokalnych mediów - powinni prześwietlić sylwetkę kandydata - każdej partii, nie tylko wybranej. Bo potem niestety zostaje tylko płacz i zgrzytanie zębów - pan Dutkiewicz też będzie mógł tylko się przyglądać co wywija jego - już wybrany senator.Nikt nie ma na niego wpływu - nawet nie można go oskarzyć o niekorzystne rozporządzenie swoim mieniem, bo przecież kampania wyborcza kosztuje. I co z tego? Kandydat bierze forsę z partii X, czerpie głosy jego elektoratu a potem przechodzi do partii Y, bo mu się "bardziej opłaca".No, ale co się dziwić jakiemuś przeciętnemu posłowi, kiedy Premier bardziej dba o sprawy partii niż państwa?
Przykłady? Proszę bardzo. Minister Grabarczyk jest "nieusuwalny" bo stworzył spółdzielnię i Premier musi się z nim liczyć. To może niech policzą się z nim wyborcy PO? I zagłosują na osoby czwarte, piąte, broń Boże ostatnie z listy. Bo osoba ostatnia jest też "biorąca" i wszyscy układający listy o tym wiedzą.
O podobnym głosowaniu przez wyborców innych partii już mówiłam - nie podoba ci się jedynka, ale podoba ci się partia? Głosuj na kogoś innego! To będzie silny sygnał dla partyjnych wodzów o ile oczywiście elektorat zachowa się racjonalnie. Jeśli zagłosuje jak barany to cóż - widocznie zasługujemy na taki system. Bo inaczej pozostaje faktycznie rewolucja. Nie, nie po to aby znowu wynieść jakiegoś Wodza Rewolucji do władzy. Jedynie po to, aby zmienić wreszcie ordynację wyborczą. Bo kiedyś politycy odpowiadali jedynie przed Bogiem i historią. Dzisiaj przed Bogiem nie, bo chyba w Niego nie wierzą, a historię, jak zwyciężą i tak napiszą po swojemu. Odcisk dłoni Jaruzela będzie tego betonowym przykładem.
Ufka we własnej osobie :)
Skąd czytacie
A tyle czyta teraz :)
/
" />
Złota myśl RRK
PSL nie musi - PSL CHCE! Nie opuszcza się zwycięzcy - co najwyżej można się z nim targować i więcej uzyskać. A co ma PiS do zaoferowania PSL? Swoją nędzną koalicję z SLD? Odpowiedz sobie sama - czy lepiej dzielić łupy na trzy, czy na dwa?
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka