W ciągu ostatnich ponad 100 lat przyzwyczailiśmy się do bardzo wygodnego faktu polegającego na tym, iż w razie zagrożenia europejskiego demokratycznego rewersu nadjeżdża z ratunkiem amerykańska kawaleria przy dźwiękach trąbki. Amerykanie uratowali swoich europejskich aliantów w trzech światowych wojnach, a i uzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r i 1990 r byłoby niemożliwe bez ich udziału.
Nic więc dziwnego, że w obliczu brutalnej rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2022 r. mogliśmy odetchnąć z ulgą dopiero widząc chłopców (i dziewczęta) z 82 Dyw. Desantowej na lotnisku pod Rzeszowem. Dla wszystkich bowiem było jasne, że bez zdecydowanego wsparcia Ameryki Ukraina musi przegrać wojnę, ponieważ dekadencka Europa sama nie potrafi jej obronić. 80 lat życia pod amerykańskim parasolem uczyniło bezbronnymi dawnych mistrzów podrzynania gardeł. Co gorsza, potęga Rosji opierająca się na trylionowej rezerwie finansowej oraz ogromnych zasobach w sprzęcie i amunicji po Sojuzie budziła powszechny strach. Dobrze pamiętam brednie plecione przez wojskowych o "bańce antydostępowej" utworzonej przez S-300 i S-400, które nie miały swoich analogów na świecie (jestem też pewny, że ci znafcy starają się co sił o tym zapomnieć :-)).
Nic dziwnego, że właściwe wszyscy byli przekonani, że ten stan rzeczy, czyli potęga Rosji i Ameryki przy bezradności Europy będzie trwał nadal, jednak w trakcie 3,5 lat wojny zaszły równolegle aż trzy zasadnicze przełomy strategiczne, które kardynalnie zmieniły sytuację. Po pierwsze nowa administracja Trumpa postanowiła przestać finansować obronę Ukrainy i ogólnie maksymalnie wycofać się z Europy na rzecz coraz ważniejszego frontu CHIŃSKIEGO. Po drugie, w toku zaciętej wojny na wyniszczenie z Ukrainą, a faktycznie z Zachodem, Rosja ogromnie osłabła, spalając na froncie swoje zapasy pieniędzy oraz sprzętu i amunicji, zaś nowe dostawy są bez porównania mniejsze. Inaczej mówiąc, o ile "mięso armatnie" nadal jest w stanie zmobilizować, to z produkcją przemysłową jest coraz gorzej. Zresztą ogólnie rosyjska gospodarka, systematycznie niszczona uderzeniami ukraińskich dronów oraz coraz dotkliwszymi sankcjami szybko i sprawnie zmierza do stanu zapaści, przed czym ostrzegają nawet oficjalni rosyjscy ekonomiści.
Najważniejsza jednak zmiana zaszła w Europie, której Elity postanowiły przywrócić choć część dawnej potęgi, roztrwonionej przez wiele poprzednich dekad. W zasadzie nie mieli innego wyjścia w obliczu wycofaniu Ameryki z wojny z Rosją, co oznaczało pozostawienie Ukrainy, a faktycznie całej Europy sam na sam z azjatycką dziczą, pukającą po raz kolejny do jej bram, w najlepszych tradycjach Hunów, Mongołów, Turków czy późniejszego Białego i Czerwonego Caratu. Na całe szczęście po raz pierwszy od niepamiętnych czasów wszyscy faktyczni Decydenci w Europie, łącznie z Wielką Brytanią, wreszcie pracują zgodnie, nie bojąc się nawet radykalnych i kosztownych decyzji. Fundamentem tej decyzji jest analiza bieżącej sytuacji wojennej, z której wynika, że Zjednoczona Europa (dla jasności, do Europy włączam oczywiście Ukrainę), mająca co najmniej 10-krotną przewagę potencjału gospodarczego nad Rosją, przewagę, która teraz szybko się powiększa w obliczu jej katastrofy budżetowej, jest w stanie SAMODZIELNIE WYGRAĆ WOJNĘ Z ROSJĄ.
Krótka analiza dla przykładu - w krótkim czasie ZE (Zjednoczona Europa) zwiększyła produkcję amunicji 155 mm siedmiokrotnie do ok. 2 mln szt rocznie, dodatkowo Czechy zakupiły dla Ukrainy za wspólne pieniądze ponad 1 mln szt. pocisków artyleryjskich u koncernów z krajów Południa, które chętnie widzą brzęcząca gotówkę. Na zakupy amunicji i sprzętu w Ameryce ZE przeznacza 100 mld $, co zastąpi dwuletnią pomoc amerykańską dla Ukrainy. ZE od ręki może wystawić do walki armię zawodową licząca ponad 1 mln żołnierzy w pełni uzbrojonych i walczących według wspólnych NATO-wskich wzorów, gdy rezerwy rosyjskie spalają się w "mięsnych szturmach" na froncie. Co prawda europejskie wojsko jest mocno "pstrokate" i trudne do koordynacji, jednak wszyscy są zawodowymi, szkolonymi latami fachowcami, wspieranymi potężnym lotnictwem, o jakim Rosjanom nawet się nie śni. Równocześnie produkcja zbrojeniowa Rosji SPADA, zaś cały wytworzony sprzęt jest wrzucany natychmiast do pieca na froncie dla zatkania dziur.
Polska jest oczywiście państwem europejskim i to bardzo ważnym z racji rozwoju polskiej armii oraz jako zaplecze logistyczne dla Frontu, dlatego z naszym zdaniem trzeba się liczyć. Jeszcze nigdy w dziejach III RP nie mieliśmy tak mocnej pozycji wśród europejskich Decydentów. Mamy przy tym identyczny problem wywołany radykalną zmianą paradygmatu dotyczącego naszego bezpieczeństwa w obliczu rosyjskiej agresji na Europę. Dotychczasowe oparcie o maksymalnie bliski Sojusz z Ameryką przestaje działać z uwagi na otwarcie wyrażane plany Trumpa wycofania się z Europy, a więc także z Polski. Trump wprost zapowiedział, że Europa jest dostatecznie bogata i potężna, aby dać sobie samej radę, zamiast wisieć u paska Ameryki, która ma na głowie rozwijającą się konfrontację na Pacyfiku, co nawiasem mówiąc jest prawdą i trudno mieć do niego o to pretensję. Dlatego musimy zajrzeć Realowi głęboko w oczy, zamiast się obrażać i dostosowaćsię do zachodzących zmian, które nawiasem mówiąc sami energicznie popchnęliśmy 10 lat temu mimo dość rozpaczliwych prób naszych Sojuszników utrzymania tak wygodnego i spokojnego Dolce Vita.
Oczywiście musimy zachować jak najlepsze stosunki z USA, to absolutnie jest ważne i korzystne, jednak musimy sobie zdać sprawę, że odtąd nasza strategia nie może opierać się na wierze, że znów nadjedzie w razie czego amerykańska kawaleria, to se ne vrati! Jak ktoś nie wierzy, niech się zapyta Trumpa lub Vanca.... Dlatego jedynym możliwym rozwiązaniem tego dylematu jest wzmocnienie Europejskiego Teatru Działań w ramach NATO, podczas gdy Ameryka będzie zajęta Pacyfikiem i Azją. Musimy więc wraz z Ukrainą, Francją, Anglią, Niemcami i innymi krajami Europy rozbudować możliwie ściśle skoordynowaną armię ZE, której celem będzie "przymuszenie Rosji do pokoju" i to tak dokładnie, aby mieć z nią spokój na najbliższe dekady. Dodam, że również po nastaniu pokoju (czy być może trwałego rozejmu w styli koreańskim) zadaniem ZE będzie pilnowanie, aby Rosja już nigdy nie mogła zebrać dostatecznych sił dla rozpętania kolejnej agresji przeciw sąsiadom. Czego nikt za NAS przecież nie zrobi. Na pociechę, po starannym i dokładnym uspokojeniu Rosji Putina Europa nie bedzie mieć praktycznie żadnego rywala, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić rajd chińskich wojsk na Europę :-)
Trzeba jednak sobie jasno zdać sprawę z konsekwencji zmiany paradygmatu bezpieczeństwa dla Polski wewnątrz kraju. Jest oczywiste, że dla Rosji Putina podobna strategia oznacza wręcz śmiertelne zagrożenie, dlatego Razwiedka zrobi wszystko, aby do niej nie dopuścić, głównie działając poprzez wyhodowaną agenturę, wykorzystując głupotę "pożytecznych idiotów". Najlepszą taktyką jest tu zasada - divide et impera", stąd wszystkich "prawdziwych patriotów" wrzeszczących o wrogach Polski, czyli Europie, Ukrainie czy Niemcach należy traktować jako świadomych (za rubelki) lub z czystej i żywej głupoty, agentów wpływu Kremla. Identycznie, jak podobnych kretynów (albo zwykłych zdrajców), którzy nawołują do wyjścia z Geiropy i pełnej neutralności, ponieważ Europa (Niemcy) są równie źli, jak Rosja. Walka z podobnymi środowiskami, które rozpleniły się w całej Europie, nie tylko u Nas, musi być jednym z podstawowych zadań dla utrzymania bezpieczeństwa.
Inne tematy w dziale Polityka