marek.w marek.w
130
BLOG

Niech żyje nam Prezydent Trump!

marek.w marek.w USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

Z przebiegu dotychczasowej Operacji (wojny) przeciwko Iranowi można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków na poziomie polityczno-strategicznym. Pierwszym, dość oczywistym jest, iż faktycznie jest to  wojna Izraela przeciw swojemu ostatniemu śmiertelnemu wrogowi Iranowi,  w którą udało mu się wciągnąć szereg państw na czele z Ameryką.

Izrael był jedynym Graczem,  który starannie przygotował się do wojny  i realizuje postawione plany w sposób rzekłbym perfekcyjny. Zasadniczym celem Operacji "Ryczący Lew" było zniszczenie przemysłu nuklearnego i rakietowego Iranu i likwidacja warstwy rządzącej w zaskakującym ataku, co pomyślnie zrealizowano. Kolejnym zadaniem jest maksymalnie możliwe zniszczenie potencjału gospodarczego i infrastruktury, tak aby uniemożliwić Iranowi przez długie lata powrót do dawnej potęgi militarnej i politycznej, co Izrael aktualnie przeprowadza bez oglądania się na ewentualne straty ludności cywilnej (choć w tym przypadku na pewno nie jest ona bezpośrednim celem w przeciwieństwie do Gazy). Dodam, iż ok. 3/5 uderzeń wykonuje armia amerykańska, wciągnięta do wojny dzięki błyskotliwej operacji politycznej. Natomiast jestem przekonany, że Netaniahu nie planował wcale zmiany reżimu na skutek powszechnego powstania i zawarcie pokoju z nowymi władzami, ponieważ akurat pokój oznacza dla niego oglądanie nieba przez żelazne firanki. O wiele lepszym wariantem jest wykrwawiony obecny reżim, ciskający gromkie obietnice straszliwego odwetu, który tylko jego rząd może powstrzymać :-).

Pozostałe "wojujące" państwa dały przykład zaskakującej krótkowzroczności, nie potrafiąc przygotować się do dość oczywistych zagrożeń na poziomie strategicznym i politycznym. Zacznijmy od Iranu- jego Decydenci dali się złapać jak dzieci na wojenny podstęp, za co zapłacili głowami, co doprowadziło do radykalnej zmiany władzy, gdy dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji wymusił na ocalałych ajatollahach mianowanie nowym Przywódcą syna poległego Chameneiego, całkowicie im podległego. W efekcie do władzy dorwała się na poły wojskowa, na poły bandycka Junta, obalając po cichu dotychczasowe teokratyczne rządy. Junta oczywiście rzuciła się na oślep do walki, stając kością w gardle dosłownie połowie świata, co na dłuższą metę jest KRETYNIZMEM, choć trzeba im przyznać, że namieszali skutecznie wszystkim sąsiadom. Natomiast na krótką metę ich plan wojenny, polegający na przeczekaniu bombardowań, aż to USA będą zmuszone do zakończenia Operacji na skutek nacisków z całego świata, ma sens, ponieważ to oni odniosą polityczny sukces (a cena nie gra roli, grunt, że utrzymają się u władzy).

Kolejnym, bardzo ciekawym przypadkiem są sąsiadujące z Iranem  państwa arabskie, które spartaczyły dosłownie wszystko  (a nie mogą mieć wymówki, że mają Trumpa jako władcę :-)). Przecież musieli widzieć, że od wielu miesięcy dojrzewa potężny konflikt Izraela wspieranego przez USA z Iranem, który MUSI uderzyć rykoszetem w nich, skoro znajdują się w zasięgu irańskich dronów i rakiet, a w każdym arabskim państwie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. Nie rozumiem, na co liczyli, ale nie potrafili wykorzystać swoich ogromnych bogactw dla zabezpieczenia krajów przed ostrzałem stosunkowo niewielkiej ilości środków napadu powietrznego (jak to się fachowo mówi), przynajmniej w porównaniu z wojną na Ukrainie. Przecież po kilku latach szalejącej tam wojny rakietowo-dronowej (opartej na rozwiązaniach irańskich!) KAŻDY sztab generalny szanującego się państwa powinien wyciągnąć z niej wnioski i przygotować się do tej militarnej globalnej rewolucji.

Mając dosłownie obok potężne państwo rządzone przez szaloną władzę, powinni na początek zorganizować  Wojskowy Sojusz ze Sztabem Koordynującym wspólne działanie na wzór choćby NATO, zamiast tego woleli rozgrywać swoje gierki, obstawiając przeciwstawne siły w różnych państwach Afryki i B.W. Po drugie, mają wprost optymalne warunki do obrony przed rakietami i dronami, gdy nadlatują z jednego kierunku nad morzem, cały czas w zasięgu radarów. A posiadane bogactwo i wpływy polityczne pozwalało na przygotowanie najlepszych broni PLOT z fachową obsługą, już nie mówiąc o zorganizowaniu okrętów patrolujących przy brzegu w ramach porozumienia z Marynarkami szeregu państw, żywotnie zainteresowanych w dostawach ropy i gazu. Tu dochodzimy do kompletnej bezradności państw arabskich w drugiej, wręcz gardłowej dla nich sprawie, czyli  zabezpieczeniu swobodnego szlaku przez Cieśninę Ormuz.  Co prawda ZBŁAŹNILI się tu i Amerykanie, o czym za chwilę, ale absolutnie nie jest to usprawiedliwieniem  dla państw, czołowych eksporterów najważniejszego surowca na świecie, co daje im wielkie wpływy polityczne. Przykładowo powinni podjąć otwarte rozmowy o zapewnieniu bezpieczeństwa żeglugi w Cieśninie z najważniejszymi importerami, Chinami i Indiami, które "podobno" dysponują silnymi flotami i znacznymi wpływami w samym Iranie. Podsumowując, państwa arabskie absolutnie nie zdały egzaminu!

Przechodzimy do pozornie najważniejszego Gracza, czyli Ameryki rządzonej przez Prezydenta Trumpa. Ostatnio dowiedzieliśmy się w końcu, w jaki sposób Trump podjął decyzję przyłączenia się do Izraela w ataku na Iran. Otóż namówił go bezpośrednio jego zięć Kushner, całkiem przypadkowo mający świetne relacje z Netaniahu. Mamy więc wręcz kanoniczny pokaz, w jaki sposób ogon może machać ogromnym psem :-), skoro praktycznie wszystkie cele Izraela są realizowane, gdy Ameryka Trumpa ładuje się coraz głębiej w paskudny "bullshit". Okazuje się, że radosny Gang Olsena w Białym Domu mimo miesięcy przygotowań przegapił cały szereg min,  które im teraz wybuchły prosto w twarz (a przy okazji wielu innym ludziom). Zaczynając od podstawowego celu politycznego, rozreklamowanego szeroko, czyli obalenia zbrodniczej tyranii w Iranie. W efekcie sprawnej akcji zlikwidowano jej Czołówkę tylko po to, aby otrzymać nową, jeszcze bardziej zbrodniczą i zaciekłą i nie widać żadnego sposobu na jej usunięcie na rzecz jakiejś bardziej skłonnej do negocjacji.

Mimo zgromadzonych olbrzymich sił Decydenci w Białym Domu oraz Pentagonie nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa krajom arabskim, a także tankowcom w Cieśninie Ormuz, co od razu skutkuje gwałtownymi podwyżkami cen na ropę i gaz wywołanymi przez spekulantów na światowych rynkach. W efekcie na całym świecie równie gwałtownie rosną ceny paliw na stacjach benzynowych ku "ogromnej radości" tankujących, co oczywiście bije również bezpośrednio w rządy państw, tworząc w ten sposób ogromne rzesze kolejnych "wielbicieli Najwspanialszego Prezydenta Ameryki". Co gorsza, strategicznie sytuacja robi się coraz gorsza, bowiem Iran najwyraźniej ma zasoby pozwalające mu mimo zrujnowanej gospodarki na wielomiesięczne uderzenia zarówno w kraje arabskie jak i tankowce w Cieśninie, dlatego Trumpowi grozi konieczność zakończenia operacji i wycofania się z podkulonym ogonem mimo PRZEGRANIA jej na polu politycznym. Bo przecież oczywiste jest,  że czas pracuje PRZECIW Trumpowi,  gdy ceny paliw będa nadal rosnąć, a napędzana nimi inflacja uderzać w rynek i kieszenie Obywateli, także w USA! I to wszystko na początku wielkiej kampanii wyborczej do Kongresu...

W mojej ocenie jedyną szansą na ocalenie sytuacji jest  zdobycie przez desant Wyspy Kharg,  przez którą jest eksportowane 90% eksportu paliw z Iranu. Mając ją w swoim władaniu i uwzględniając, że Iran nie ma możliwości jej odbić, bo zniszczyłby przy okazji urządzenia portowe, nie mówiąc o tym, że nie ma już żadnych okrętów większych od motorówki, Wyspa stała by się doskonałym atutem w trakcie następujących negocjacji. Jednak Trump musi zaryzykować poniesienie nieuniknionych strat w trakcie desantu i opanowania bronionej twardo Wyspy, a przecież obiecywał, że nigdy do tego nie dojdzie. Dlatego sądzę, że będzie to najważniejsza decyzja w jego karierze, skoro plan wykorzystania Azerów i Kurdów dla wewnętrznego powstania najwyraźniej nakrył się nogami, prawdopodobnie z powodu "wyjątkowego zaufania" do jego uczciwości i solidności w traktowaniu sojuszników. No cóż, pewnie przekonamy się niedługo, z jakiego ostatecznie materiału jest ulepiony Prezydent Trump.

marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka