Nie samym Trumpem człowiek żyje i dlatego potrzebny jest umysłowy płodozmian, czyli spojrzenie na aktualną działalność Elona Muska, a naprawdę jest na co popatrzeć!
Proponuję zacząć od spraw bieżących : jasno już widać, że Musk mocno zmienił zakres swoich głównych zainteresowań, np. odsunął na bok produkcję samochodów elektrycznych, co oczywiście nie znaczy, że całkiem ją porzucił. Planował do końca b.r rozpocząć dwa nowe projekty, czyli sportową Teslę oraz Teslę 2, tzw. budżetową, znacznie tańszą od poprzednich modeli. Obecnie nie wiemy, czy zdąży przed 27 rokiem, w każdym razie prace idą według zaplanowanych procedur. Natomiast produkcja Tesli Semi, czyli ciężarówek weszła w końcu na komercyjne tempo. Także nieco z boku pozostaje produkcja dachówek fotowoltaicznych, natomiast znacznie zwiększyła się budowa wielkich magazynów energii dla OZE. Tradycyjnie już Boring Co. dłubie swoje tunele, ale nie jest to nic przełomowego. Zwolnioną energię oraz zasoby Musk rzucił na ostateczne stworzenie w pełni autonomicznego samochodu bez kierowcy, a szczególnie robo-taxi, wymuszając w ten sposób kolejny wyścig wielu potężnych firm dla opanowania niezwykle przyszłościowego rynku.
Równie dużo się dzieje w jego drugiej firmie, czyli SpaceX. W kwietniu odbędzie się kolejny, już 12 lot testowy Starshipa, tym razem w wersji 3, napędzany najnowszymi silnikami Raptor v.3. Znów drugi stopień, czyli Ship nie wyleci na orbitę, a SH (pierwszy stopień) nie zostanie złapany w czułe objęcia ramion wieży startowej, mimo to najnowszy lot ma bardzo duże znaczenie dla zespołu inżynierów SpaceX-a. Aktualna wersja posiada naprawdę dużo zmian i nowych rozwiązań, które trzeba przetestować w prawdziwym locie, nim przystąpi się do ostatecznych, już komercyjnych lotów. Trzeba pamiętać, że normalnie firmy ulepszają swoje wyroby latami, zarabiając na już produkowanych wersjach, natomiast Musk, dysponując ogromnymi zasobami dla inwestycji i nie mając praktycznie żadnej konkurencji, postanowił maksymalnie przyspieszyć proces udoskonalania rakiety, nie zważając na koszty i opóźnienia w produkcji. Obecnie najważniejszym problemem do rozwiązania, bez którego nie będzie możliwa budowa statków kosmicznych wielokrotnego użytku jest zbudowanie powłoki termoizolacyjnej z płytek ceramicznych zdolnej wytrzymać co najmniej kilkakrotne użytkowanie bez konieczności ich wymiany. Rozwiązanie tego problemu dosłownie otworzy Ludzkości drogę na orbitę, a potem w dalszy Kosmos.
Równolegle postępuje rozbudowa sieci Starlinków, przy czym tak całkiem po cichu odbywa się kolejna rewolucja technologiczna, czyli możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych poprzez specjalnie przystosowane satelity w wersji 2 Mini (800 kg żywej wagi). Testy orbitalne zakończyły się pełnym sukcesem, jednak do właściwej eksploatacji będą potrzebne jeszcze większe v.2 przekraczające 1200 kg, wynoszone przez Starshipy. Obliczono, że do pełnego pokrycia globu powinno wystarczyć ok. 1200 takich wielkich satelitów, eliminujących w ten sposób stopniowo całą ogromną sieć naziemnych wież komórkowych (oczywiście w miarę powiększania ilości abonentów trzeba będzie powiększać liczbę pracujących satelitów). Jasne, że również inne firmy satelitarne przymierzają się do tego ogromnego i smacznego tortu, jednak przewaga technologiczna SpaceX po wejściu Starshipa do eksploatacji będzie wyjątkowo trudna do odrobienia.
Równie po cichu w dalszych planach rozwoju SpaceX zaszła dość kardynalna zmiana, gdy Musk postanowił zmienić podstawowy paradygmat dotyczący jak najszybszej Wyprawy na Marsa, gdy tylko Starship zacznie komercyjne loty. Najwyraźniej po szczegółowej analizie całego projektu dał się przekonać, że nie obędzie się bez Próby Generalnej budowy samodzielnej bazy znacznie bliżej, czyli na Księżycu. Jest to jak najbardziej racjonalne, ponieważ w razie niespodziewanych (ale raczej nieuniknionych) problemów znacznie prościej i szybciej będzie można liczyć na pomoc z Ziemi, już nie mówiąc o zbieraniu bardzo cennego doświadczenia przy budowie i eksploatacji takiej bazy. Wygląda na to, że poza polityką Elon potrafi myśleć praktycznie i nie daje się pokonać swoim gigantycznym ego oraz pragnieniu zdobycia nieśmiertelnej sławy organizatora Pierwszej Załogowej Wyprawy Międzyplanetarnej.
Obecnie jest już oczywiste, że Musk przegapił gwałtowny rozwój wielkich systemów SI i potem musiał w pośpiechu ścigać wyprzedzające go firmy, które zdobyły gromką sławę i ogromne środki dla inwestycji w coraz potężniejsze zespoły procesorów, niezbędne dla dalszej konkurencji. Myślę, że szybko zrozumiał, iż niezależnie od wysiłków tym razem może być co najwyżej primus inter pares i tradycyjnie postanowił zaskoczyć cały świat, a szczególnie rywali. Zaciekły wyścig do zbudowania coraz większych i sprawniejszych SI pochłania nie tylko niewiarygodne sumy, ale, co gorsza, dosłownie morze energii i wody do chłodzenia, już nie mówiąc o niszczeniu środowiska tak wielkimi inwestycjami, a z tym muszą się liczyć wszyscy. Jednak Musk dysponuje jednym niezwykłym atutem, mianowicie możliwością tworzenia wielkich systemów satelitarnych po kosztach wielokrotnie niższych od konkurencji i to postanowił wykorzystać. Jego najnowszy projekt zakłada budowę ogromnego systemu SI, składającego się z wielu tysięcy wielkich satelitów zawierających zespoły procesorów i tworzących wspólną sieć obliczeniową, przekazującą wyniki na Ziemię.
Każdy satelita byłby zasilany światłem słonecznym dzieki wielkim panelom fotowoltaicznym, zaś o jego chłodzenie zadbałyby równie wielkie panele radiacyjne. Wedle załączonych szkiców wielkość każdego satelity wraz z panelami przekraczałaby ponad 100 m. Musk założył tutaj ciekawą pułapkę - aby satelitarna SI miała ekonomiczny sens, koszt wysłania na orbitę kg ładunku musi być znacznie, znacznie niższy niż dotychczas to było możliwe. A tak się przypadkowo składa, że niedługo wchodzi do gry Starship, który obniży ten koszt co najmniej dziesięciokrotnie! Dlatego wszystko wskazuje na to, że wszystkim rywalom pozostanie gryźć łokcie, oglądająć, jak Eloni Musk spokojnie buduje coś bijącego na głowę wszystkie ich wysiłki. Jednocześnie Elon zorientował się, że cała światowa produkcja niezbędnych dla budowy i szkolenia SI procesorów nie wystarczy dla jego Orbitalnej Sieci, dlatego parę dni temu zapowiedzaił budowę kolejnej Gigafactory dla wytwarzania własnych procesorów nie gorszych, niż u światowej czołówki. Kochany Elon odgraża się, że ukończy ją w 2 lata, co wywołało gromki śmiech u zainteresowanych wytwórców, znających aż za dobrze, jak piekielnie ciężkim zadaniem jest taka produkcja. Mały problem w tym, że mozna doliczyć się sporego grona takich "śmiszków", którzy potem mogli powtarzać - ale to przecież NIEMOŻLIWE! :-)
No cóż, z obrazu paru ostatnich lat widać wyraźnie, że podejmowane przez Muska wyzwania są coraz trudniejsze, a ich realizacja postępuje ze znacznym opóźnieniem w stosunku do gromkich zapowiedzi. Po prostu bierze się do zadań, których nikt dotąd nie próbował wykonać, jak np. tankowanie na orbicie czy budowa wielkich systemów satelitarnych, już nie mówiąc o łapaniu rakiet przez wieże startowe. Jednak jeszcze wyraźniej widać, że zwyczajnie nie potrafi przestać i choć na chwilę odpocząć, tylko gna do przodu, podejmując się coraz większych i trudniejszych projektów. A przecież ten największy, czyli randka z Marsem dopiero czeka na niego w przyszłości.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)