Reagan, czyli jeden z najlepszych Prezydentów Ameryki wygrywając (wraz z sojusznikami) Zimną Wojnę z Bolszewickim Imperium, dał początek erze jej globalnej Hegemonii na cztery dekady. Ponieważ wszystko, co dobre też się kończy, jesteśmy świadkami stopniowego upadku tej supremacji Ameryki, a pośrednio całego, już niezjednoczonego Zachodu. Nastąpił czas wręcz tektonicznych ruchów na światowej scenie politycznej, gdy coraz wyraźniej formuje się Nowy Porządek.
Trend stopniowego osłabiania wpływu Hegemona na resztę świata jest coraz bardziej widoczny chyba dla każdego obserwatora, jednak dokładniejsze opisanie przyczyn i zachodzących procesów politycznych i gospodarczych wymaga co najmniej osobnego dużego tekstu, jeśli nie paru, dlatego wskażę tylko parę dość oczywistych spraw. Potęga USA opierała się w dużej mierze na ścisłym sojuszu z resztą państw Zachodu, w Europie i Azji, którym Ameryka zapewniała parasol militarny i polityczny. Obecna administracja dość skutecznie ten sojusz zerwała, zostawiając USA osamotnione z wielką szkodą dla wszystkich zainteresowanych. Do tego Ekipa Trumpa, której w pełni należy się pseudonim "Gang Olsena", okazała się jedną z najsłabszych i najmniej kompetentnych w dziejach Białego Domu, co w pełni pokazuje przebieg "krótkiej, zwycięskiej wojenki" z Iranem. Przy czym uważam, że wbrew pozorom, to nie kompromitacja związana z przegapieniem znaczenia Cieśniny Ormuz jest najgorsza, tylko kompletna klęska wizerunkowa wywołana niemożnością obrony arabskich państw przed irańskimi nalotami rakiet i dronów. Przypominam, że od wielu dekad Amerykańska Armia gwarantowała arabskim sojusznikom pełne bezpieczeństwo i ochronę przed Iranem, co właśnie się skończyło na oczach całego świata!
Jakby tego było mało, mogliśmy obejrzeć najnowszy przekaz Trumpa (w końcu chyba nadal najpotężniejszego polityka na świecie) jako Jezusa, w ramach jego kampanii wojennej przeciw Papieżowi. Nie ukrywam, że mnie mocno przestraszył, ponieważ pokazuje stopień szybkości pogarszania się stanu umysłowego Prezydenta Ameryki, w tym całkowite wyłączenie hamulców typu obawy przed ewidentnym ośmieszeniem na oczach całego globu! Proszę tylko popatrzeć na tę rozmodloną panienkę w lewym dolnym rogu...
Oczywiście ta sytuacja wywołała reakcję reszty ważnych Graczy, jednak w niniejszym tekście chciałbym skoncentrować się głównie na Europie, prowadzącej proxi wojnę z Rosją na Ukrainie. Uwaga - będę używał pojęcia ZE - Zjednoczona Europa, obejmująca oprócz UE także Wielką Brytanię, Norwegię oraz Ukrainę! która stała się bardzo ważnym, choć nieformalnym członkiem ZE. Europa, głęboko uśpiona pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa została dość brutalnie obudzona przez Trumpa, który wycofał wszelkie poparcie dla napadniętej podle Ukrainy i faktycznie zawiesił gwarancje dla samej Europy, co wymusiło zmianę podstawowego paradygmatu jej funkcjonowania, jako w sumie pacyfistycznego Ugrupowania. Mimo wielkiego potencjału gospodarczego i technologicznego Europy próba właściwej reakcji na wyzwania, które zwaliły się na głowy jej decydentów zajęła masę czasu i trudnych działań. Być może największym problemem stała się zasada Liberum Veto, przejęta od naszej I Rzeczpospolitej, mimo ewidentnej nauczki, czym musi się ona zakończyć. Konkretnie chodzi o wymóg pełnej jednomyślności WSZYSTKICH szefów państw będących w Unii podczas podejmowania ważnych decyzji, co z wielkim powodzeniem wykorzystali Czekiści na Kremlu. W trakcie wojny z Ukrainą Rosjanie szybko się zorientowali, że Europa staje się równie groźnym przeciwnikiem, co bohatersko walcząca Ukraina, jednak nie mogli zacząć otwartej wojny z NATO! Zastosowali więc to, co Czekiści lubią najbardziej, czyli prowokacje, sabotaże, a szczególnie wprowadzanie Agentury.
Najlepszym Agentem Wpływu Razwiedki w Europie był premier Węgier Orban, który blokował praktycznie wszystkie działania antyrosyjskie w Europie, wiążąc ręce Decydentom w Unii, a przy okazji współpracował z premierem Słowacji, Fiso, w tym zbożnym dziele. Dodatkowo w Budapeszcie działali jak u siebie oficerowie GRU, którzy swobodnie mogli rozprowadzać od wewnątrz forsę dla "zaprzyjaźnionych partii" w Niemczech, Francji, Polsce czy Austrii, zbierając od nich przy okazji pożyteczne informacje. Cały ten cudowny szpiegowski biznes zawalił się po klęsce Orbana, gdy wreszcie znalazł się na Węgrzech polityk zdolny pokonać tego cwaniaka i zdrajcę, czyli Magyar. Oczywiście po 16 latach samodzielnych rządów Orbana cała państwowa machina jest zapełniona jego sojusznikami, którzy mogli się nachapać do woli w sposób, który nie śnił się naszym PIS-owcom, dlatego oczyszczenie państwa będzie bardzo trudne i żmudne. Na szczęście nie musimy się tym zbytnio martwić, ponieważ najważniejsza dla nas polityka zagraniczna Węgier będzie całkowicie zależna od Magyara, co oznacza, że skończy się blokada pożyczek wojennych dla Ukrainy, zwrotu Polsce pieniędzy za dostawy dla Ukrainy czy kolejnych rund sankcji na Rosję.
Co równie ważne, cała koronkowa robota Razwiedki utworzenia zaprzyjaźnionych Rosjanom rządów Populistów i Skrajnej Prawicy w poszczególnych krajach Europy własnie nakryła się nogami. A rozwiązanie rąk Decydentom ZE umożliwi budowę silnego Gracza na globalnej arenie, który ma potencjał na wejście do pierwszej trójki światowych potęg wraz z USA i Chinami. W końcu ZE dysponuje ponad pół miliardem bogatych, wykształconych i kompetentnych obywateli i jest w stanie przy sprawnym zarządzaniu zbudować prawdziwe mocarstwo nie tylko w sprawach gospodarczych i technologicznych, ale i militarnych. Dla Putina i jego Ekipy jest to prawdziwy koszmar, ponieważ wówczas zderzy się z coraz mocniejszym przeciwnikiem i to we wszystkich aspektach, podczas gdy wykrwawiona Rosja będzie coraz wyraźniej przegrywać tzw. Operację specjalną, która jest faktycznie wojną domową na wyniszczenie, toczoną ze zbuntowaną prowincją, wspieraną coraz mocniej przez resztę Europy i już NIKT nie będzie mógł tego zablokować, bo Fico zwyczajnie się nie liczy. A im dłużej Rosja będzie walczyć, tym większa będzie cena porażki, którą będa odrabiać przyszłe pokolenia.
Jeszcze dwie uwagi- Magyar jako pierwszą stolicę odwiedzi Warszawę, jednak tak naprawdę przyleci nie do Polski, tylko premiera Tuska z oczywistego powodu. Właśnie awansował na sam szczyt europejskiej Elity politycznej, gdzie będzie musiał pertraktować o zasadniczych dla Węgier i siebie sprawach, dlatego dobrze rozumie, że musi mieć wsparcie kogoś wprowadzającego, a nikt nie jest w tym lepszy od Tuska. W końcu to ON pomógł Urszuli i Meloni w ich sukcesie, już nie mówiąc o latach bezpośrednich osobistych kontaktów ze wszystkimi liczacymi się VIP-ami w Europie. Oczywiście premier Polski Tusk pomoże Magyarowi w najlepiej pojętym polskim interesie. W końcu mamy Wojnę do wygrania!
I na koniec trochę smutne spostrzeżenie - jakby nie patrzeć na dokonania Prezesa Kaczyńskiego, to był naprawdę bystry i groźny Strateg, który przez lata trząsł polską sceną polityczną. Tym smutniejsze jest obserwowanie wygadującego głupstwa o Magyarze staruszka, który nie potrafi odejść z godnością, gdy mu się wszystko zaczyna sypać, na wzór Adama Małysza. Sic transit gloria mundi...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)