Wszyscy prawie mieli pretensje do Prezesa, że reaguje, kiedy tylko padną pewne zdania, słowa. On się w końcu nauczył, chociaż było trudno.My nie. Bo czasami trudno nie reagować, kiedy wszystkie przekaziory bębnią 24h/dobę a problem dotyczy rzeczy dla nas najważniejszych.
Oczywiście chodzi o sprawę prof. Chazana. Mogę się założyć o dobre wino - oczywiście nie z każdym, ale powiedzmy z pierwszym chętnym, że nic z tego nie będzie. Czytałam raport, sprawa jest dęta i Profesorowi włos z głowy nie spadnie.
Do tego może minister Arłukowicz będzie musiał się ugiąć i sporządzić spis lekarzy, placówek dokonujących "późnych aborcji". Bo nie ma żadnych terminów - można zabić dziecko w każdej chwili - najwyżej przeżyje, jak to dziecko we Wrocławiu. Oczywiście mimo ratowania w końcu zmarło, szkody były zbyt wielkie. Czy ktoś wtedy zastanawiał się nad cierpieniami rodziców?
A ostatnia sprawa? Nie pamiętacie tych wszystkch rozmów o aborcji prowadzących do nikąd? Oczywiście to byłby ograny chwyt, ale dziecko bez czaszki i szpital św. Rodziny? To już łakomy kąsek dla mediów, byłby grzany zawsze i wszędzie, teraz do tego spadł jak z nieba - nie trzeba juz rozmawiać o taśmach.
Palikot i SLD po ostatnim łomocie w eurowyborach mają wreszcie ożywczy deszcz. Mogą nawijać, spierać się - bo reszta musi dawać odpór a poza artykułami, występami w mediach nic nie wyniknie.
Bo PO jedyne co potrzebne do szczęścia to jakieś sprawy ideolo. PSL też na to nie pójdzie - więc tym razem koalicja nie kiwnie palcem, aby coś zmieniać. No, ale do wakacji sejmowych jakoś się dotelepią. O zdrowych dzieciach zabitych w szpitalach w czasie porodu i traumie ich rodziców po tygodniu nikt już nie pamięta. Bo po co?


Komentarze
Pokaż komentarze (93)