List gończy za Kozaneckim
Policja poszukuje Pawła Kozaneckiego "na podstawie: Art. 177 § 2 Spowodowanie nieumyślnie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, poprzez naruszenie, chociażby nieumyślnie, zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym" - czytamy na profilu łódzkiej policji. Służby w liście gończym zamieściły zdjęcie skazanego. Został on wydany 30 kwietnia.
Sąd był litościwy dla adwokata
Paweł Kozanecki, znany jako "adwokat od trumien na kółkach”, został skazany za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, w którym zginęły dwie kobiety. Do tragedii doszło we wrześniu 2021 roku – kierując samochodem, zjechał na przeciwny pas i doprowadził do czołowego zderzenia.
Po tragedii mecenas chętnie wypowiadał się w mediach. W jednym z wywiadów Kozanecki odniósł się do stanu technicznego auta, którym poruszały się ofiary. Stwierdził, że "to była trumna na kółkach”, a także, że "ten samochód nie powinien w ogóle znaleźć się na drodze". W tej samej rozmowie zasugerował, że to pojazd, w którym zginęły dwie osoby, mógł przyczynić się do tragicznego wypadku. Z relacji świadków wynikało, że Kozanecki w ogóle nie był w szoku widokiem zmiażdżonego samochodu ofiar. W chwili przybycia na miejsce służb miał oprzeć się o swój samochód i pić napój gazowany.
"Trumny na kółkach" - Kozanecki był bezwzględny dla ofiar wypadku
Wypowiedzi o "trumnie na kółkach" zostały natychmiast odebrane przez opinię publiczną jako próba przerzucenia części odpowiedzialności na ofiary. W przestrzeni publicznej pojawiły się zarzuty o brak empatii i niestosowność komentarzy, zwłaszcza że padły one kilka dni po wypadku. Sprawa szybko stała się szeroko komentowana, a określenie „trumna na kółkach” weszło do debaty publicznej jako symbol skandalicznej narracji przyjętej przez sprawcę.
Sąd uznał, że naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, m.in. nie zachował należytej uwagi podczas jazdy. W pierwszej instancji został skazany na 2 lata więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów, a później wyrok został złagodzony do 1,5 roku pozbawienia wolności oraz kilkuletniego zakazu prowadzenia auta. Sędzia stwierdził, że mecenas nie doprowadził umyślnie do tragedii, ani też nie ryzykował na drodze i nie popisywał się brawurą. Wypadek miał wynikać jedynie ze zmęczenia i roztargnienia kierowcy podczas powrotu z wesela. Kozanecki starał się o odbywanie wyroku w ramach dozoru elektronicznego w domu.
Fot. List gończy za Pawłem Kozaneckim
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (11)