Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
747
BLOG

Vega wie więcej niż Żurek. Brednie o odtajnieniu aneksu z likwidacji WSI

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Przestępczość Obserwuj temat Obserwuj notkę 44
Minister Waldemar Żurek zabrał głos w TVN24 na temat odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI. Trzymajcie się foteli, bo jego wypowiedzi świadczą albo kompletnej ignorancji albo o robieniu z ludzi idiotów. Albo o jednym i drugim. Wychodzi na to, że nawet reżyser Patryk Vega ma większą wiedzę o patologiach związanych z następcami Zarządu II Sztabu Generalnego i WSW, niż szef resortu sprawiedliwości.

Żurek nie ma pojęcia, o czym mówi 

"Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią „znowu mamy pożytecznych idiotów”. Być może sterowanych jakąś akcją specjalną z Łubianki, którzy będą chcieli podać na tacy ruskiemu wywiadowi różne dane - głosi Waldemar Żurek. Uwielbiam ten argument. Budowa muru na granicy miała być działaniem na zlecenie Moskwy. Wykurzenie z wojska "trepów" z PRL-owskim rodowodem osłabiało armię - słyszałem przez lata.

Nie wiem więc, kto tu jest idiotą, bo WSI było de facto "długim ramieniem Moskwy", a główny ekspert ulubionej telewizji Żurka w likwidacji, gen. Marek Dukaczewski, szefem WSI po kursach GRU, a wcześniej zaprawionym w bojach żołnierzem Zarządu II Sztabu Generalnego ps. "Speedy". Jak ogromna część kadry dowódczej, minimum 158 oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych przeszło szkolenia rosyjskie w realiach III RP i stanowiło oczywiste zagrożenie dla systemu bezpieczeństwa Polski.

"Jeżeli słyszę, że znowu ktoś chce publikować w takiej sytuacji, jaką mamy teraz, wojennej, to naprawdę gratuluję. Obywatele powinni to ocenić. To jest niepoważne" - wypalił Żurek. I znowu: nie wiem, czy minister o tym pamięta, ale aneks liczy sobie prawie 20 lat i dotyczy w gruncie rzeczy przestępstw i wałów WSI z lat 90. Zapewne spora część oficerów WSI i agentów już dawno jest po tamtej stronie. 

"Ujawnianie tego rodzaju dokumentów groziło bezpośrednio życiu różnych polskich współpracowników, agentów (…) rozsianych po całej części świata" - grzmi Żurek. Sugestia, że oto grozi nam niebezpieczeństwo z powodu odtajnienia informacji o aktywności nieistniejącej (chwała Bogu) od dwóch dekad służby np. w zakresie handlu bronią i kontaktów z terrorystami, czy dotyczących zanonimizowanych oficerów sprzed lat 30, nie przystoi poważnej osobie, piastującej stanowisko ministerialne. Ale z zachowaniem powagi Waldemar Żurek ma od wielu lat problem.  

Ten "argument" wraca jak bumerang

Raport z likwidacji WSI został upubliczniony w 2007 roku. Wtedy dziennikarze TVN24 i "Gazety Wyborczej" posługiwali się dokładnie tym samym zestawem "argumentów": to cios w polski wywiad, zagrożenie dla życia i zdrowia oddanych oficerów. Po 20 latach wypada zapytać: co się takiego stało? WSI przestało istnieć, Polska zreorganizowała służby specjalne, choć ogromnym błędem był brak ich kompleksowej reformy i rzeczywistego wzmocnienia.

Nie wyrzucono Polski z NATO, nasi oficerowie i dyplomaci po 2015 roku awansowali w ważnych strukturach w architekturze bezpieczeństwa Paktu Północnoatlantyckiego, a jeśli wojna na Ukrainie była największym testem dla polskich służb, to przynajmniej w jej obliczu został on zdany - m.in. w kontekście rozbijania siatek GRU i potencjalnych sabotażystów, czego już nie można powiedzieć o obecnym kierownictwie SKW, którą rządzi - nomen omen - były żołnierz WSI. 

No więc gdzie ta niewiarygodna denuncjacja agentów i oficerów WSI na skalę światową, która miała załamać pozycją Polski na arenie międzynarodowej? Dobrze sobie odpowiedzieliście: nie było jej, bo to wierutne bzdury. Po prostu część mediów była pasem transmisyjnym WSI i polityków, którzy bronili tej patologii i symbolu rosyjskich wpływów w III RP. I tyle. 

Tego bronicie? 

Symbolem przestępczej działalności byłych oficerów WSI niech będzie historia Piotra Polaszczyka, skazanego niedawno na 15 lat więzienia za pranie pieniędzy w aferze SKOK-u, a wcześniej na 8 lat odsiadki za zlecenie pobicia byłego szefa KNF Wojciecha Kwaśniaka. Polaszczyk zajmował się kontrwywiadem i ochroną obiektów wojskowych w latach 90. Jego nazwisko przewijało się w dokumentach dotyczących likwidacji WSI i działalności tzw. Fundacji Pro Civili - organizacji łączonej z byłymi oficerami WSI, której działalność była związana z aferami na tle handlu bronią - dostarczano ją nielegalnie m.in. arabskim terrorystom.

Ta historia dobrze pokazuje, że żołnierze WSI po likwidacji nie rozpłynęli się w powietrzu - nadal próbowali wywierać wpływ na rzeczywistość polityczną i gospodarczą, zrzeszając się w różnych organizacjach, jak Stowarzyszenie Sowa, do której należał - cóż za przypadek - gen. Dukaczewski.   

Okazuje się, że w Polsce A.D. 2026 Patryk Vega ma większą wiedzę o służbach specjalnych, przedstawiając w swoim serialu WSI jako patologię systemu (to, że było to "płaskie" dzieło, pełne przekręceń, to inna sprawa), niż minister sprawiedliwości i były sędzia (sic!). I tu już nie jest mi do śmiechu, bo to dramat.

Swoją drogą - co takiego jest w aneksie z likwidacji WSI, że decyzja o jego odtajnieniu wywołuje lekki popłoch na Lewicy i w kręgach rządowych? Przecież ponoć nie zawiera żadnych "bomb" - tym bardziej, że tekst został zaktualizowany zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 roku. Jakieś pomysły?  

Fot. Waldemar Żurek/PAP/logo WSI 

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo