Zostałem poproszony by postać ze dwie godzinki przy stoliku PiS i pozbierać troche podpisów na Jarka . Było to coś około 28-29 kwietnia . Godzina 10.00 duże miasto prowincjonalne gdzieś w Polsce ... Ustawiamy się ze stolikiem w mało reprezentatywnym dla miasta miejscu pod domem handlowym , jakieś banery , jakieś flagi , normalna oprawa jak na kaczystowską sotnie przystało . Cinkiarze którym zakłóciliśmy pracę spoglądają na nas nieufnie - w końcu to oni tu byli pierwsi , pracowali w tym miejscu jeszcze za komuny ... Ok zaczynamy robotę , sprawdzamy długopisy , wyciągamy kartki na podpisy i ... zaczyna sie .
- A co panowie tu dają ? - starsza kobieta z tobołkami przygląda się nieufnie banerom z logo PiS .
- Zbieramy podpisy na Jarka Kaczyńskiego , odpowiadam uśmiechając się od ucha do ucha i modląc się w duchu żebyśmy zebrali przynajmniej kilkadziesiąt podpisów żeby nie było obciachu .
- Ale na pewno na Kaczyńskiego ? bo może się tylko maskujecie i zbieracie na Tuska czy tego Olechowskiego ?
Na pewno na Kaczora ! - pokazuję kobiecinie że na karcie z podpisami widnieje jak byk grubą czcionką nazwisko wodza .
- A to podpiszę .
- Proszę sobie klapnąć na krzesełku i ooo tu wpisać pesel ...
No i sie zaczeło ... otoczyły nas watachy moherów płci obojga . Wszyscy pomstowali na PO i nasze ukochane władze w sposób jaki nawet Pośpieszalski nie słyszał ... Zrobiły się zaraz kolejki do kartki , więc musieliśmy zakombinować drugie krzesełko i kolejka podzieliła się na dwa zdyscyplinowane ogonki .
POwiadam wam było ostro .
Zdarzało się że do stolika pełnego krwiożerczych moherów podchodził jakiś starszy dystyngowany Pan i krzyczał : komu bydło podpisujecie ??? Tłum wówczas falował i szczerzył kły w strone prowokatora , jedna z Pań spokojnie czekających na swoją kolej powiedziała :
- Ja go znam to jest UBek , stary komuch .
Były i momenty dziwne - podszedł jakiś facet około 40stki i wygłosił do nas monolog z którego zrozumiałem jedynie iż to Kwaśniewski powinien zostać prezydentem , było też coś o UFO i Kenndym .
To co mnie zaskoczyło to duży odsetek młodych ludzi podpisujących się pod listą Jarka . Młode jędrne samiczki z wdziękiem nachylały się nad listą i rzucały w naszą strone zalotne spojrzenia , no ok może nie rzucały spojrzeniami ale chętnie wdawały się w dyskusje i były nieźle obcykane w meandrach polityki .
Mieliśmy mase spotkań z ciekawymi ludźmi . Podchodzili ludzie prosząc o listy do zbierania podpisów bo chcieli zebrać je w swoim środowisku , niektorzy przychodzili by z nami porozmawiać o katastrofie , polityce i innych życiowych sprawach .
Była i wspaniale zakręcona lokalna poetka , recytowała nam swoje wiersze i opowiadała o swoim życiu ...
Przyszedł też i stary cinkciarz obserwujący nas do tej pory spode łba i zapytał czy może podpisać
-Oczywiście że tak .
- A za żone mogę podpisać ?
- Za żone to nie , musi żona osobiście .
I wiecie co ? nie uwierzył że nie może ! Jak to ?potrafi przecież podpisać się tak jak ona i zna jej pesel ...
Bardzo dużo ludzi mówiło nam że specjalnie szukali miejsca gdzie mogli dac wyraz poparcia dla Kaczora .
To były ciekawe dwie godziny w moim życiorysie i nawet te kilkaset uzbieranych podpisów nie cieszy mnie tak bardzo jak możliwość poobcowania z prawdziwym duchem tego narodu ...



Komentarze
Pokaż komentarze (23)