Na naszych oczach, na żywo rozgrywa się dramat Japonii i zapewne także kilku innych krajów zagrożonych żywiołem. Trzeba otwarcie powiedzieć że takie trzęsienie ziemi i takie tsunami w każdym innym kraju na świecie oznaczałoby jego definitywny koniec. Na szczęście Japonia od zawsze boryka się z trzęsieniami, ich technologia i kultura życia przystosowane są do przezwyciężania wszelkich katastrof i żywiołów.
Nie ulega jednak wątpliwości iż straty w kraju kwitnącej wiśni będą olbrzymie. Gospodarka zapewne i to przetrzyma, a nawet w dłuższym okresie wyjdzie z tego in plus. Tokio od dawna borykało się z zastojem gospodarczym, teraz będzie trzeba uruchomić wszelkie zasoby gospodarcze i energię Japończyków.
Problemem jest jedynie to że Japonia posiada bilionowe oszczędności nominowane w większości w papierach skarbowych ...USA. Jeśli zajdzie potrzeba i Tokio zwróci się do Waszyngtonu z żądaniem wykupu obligacji... przy napiętych finansach USA może dojść to takich perturbacji na rynkach finansowych przy których obecny kryzys jest jedynie zabawną komedią o gangu "banksterów".
Jak to się przełoży na gospodarkę II JaponioIrlandii? Nie mam pojęcia, ale czuję w kościach że będziemy bardziej cierpieć niż zalewani i opłakiwani przez nas skośnoocy przyjaciele.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)