Miesiąc temu odwoziłem starszego człowieka do szpitala. Facet był po udarze, ma problemy z poruszaniem. Najbliższe miejsca parkingowe przy wejściu do szpitala zajmują taksówki. Przystanąłem więc na około minutę na wolnym miejscu oznaczonym napisem taxi, by pasażer wygramolił się z auta i mógł najkrótszą drogą pokuśtykać na oddział. Oczywiście opadła mnie zaraz chmara taksiarzy z krzykami że tu nie wolno stawać. Przeprosiłem ich grzecznie i powiedziałem że już jadę, chciałem jedynie pomóc starszemu schorowanemu człowiekowi. To był mój błąd. Gdy taksiarze zobaczyli że jestem grzeczny i spokojny to jeszcze bardziej zaczeli drzeć na mnie ryja, straszyli policją, wywiązała się długa i bardzo nieprzyjemna dla mnie sprzeczka.
Dziś pouczony przez mądrzejszych ode mnie kolegów, również odwoziłem tego samego człowieka do tego samego szpitala. Udało się, iż miejsce na postoju taxi było wolne, więc zajeżdżam, pomagam wysiąść pasażerowi.... kątem oka widzę jak prawie biegną do mnie ci sami kierowcy. Stanąłem wyprostowany patrząc im w oczy i pozwoliłem im wypowiedzieć kilka zdań. Nabrałem powietrza w płuca i na całe gardło krzyknąłem...
WYPIE.....
no powiedziałem to samo co Franc w Psach.
I wiecie co? Agresywne stado jak na komendę odwrócili się na pięcie i wykonali moją prośbę o szybkie oddalenie się. Zaoszczędziłem sobie nieprzyjemnej rozmowy i nauczyłem że z ziemkiewiczowskim polactwem trzeba rozmawiać językiem który oni będą mogli zrozumieć. Zrozumiałem także jak za pomocą chamstwa sterować masami, teraz wiem dlaczego tak magnetyczny wpływ ma PO na lemingi.
Obawiam się jednak iż rozmawiająć w ten sposób z innymi, sam stanę się bardzo szybko podobny do mych adwersarzy...



Komentarze
Pokaż komentarze (7)