8 obserwujących
156 notek
157k odsłon
  110   1

Mewka

     Wszyscy wiedzą, że to panienka obyczajów ciężkich inaczej (i ona też to wie). A ostatnio nawet nie panienka, bo każdego dnia (a nawet w chwili każdej) wolno jej decydować, czy jest panienką, czy panienkiem, czy inaczej jakoś jeszczej. Tak czy siak, znana jest z tego, że dla kariery (tak ona ją właśnie rozumie) zrobi wszystko i każdemu. I wszędzie. Służyć będzie każdej łajzie, nawet jeżeli to łajza z tych najgorszych i do tego szumowina i skrytobójca; i nawet jeżeli panienka wie, że łajza na sumieniu ma niejednego jej bliskiego. I tak snuje się ta panienka po naszym świecie, czasem przystroi się nieco, żeby jako tako wyglądać i poczyta, żeby ostrą być jak brzytwa i bonmotem rzuci dla uciechy (znajdą się rozbawieni). Raz na jakiś czas imię zmieni, stare na sztandarze wyprowadzi i w jupiterach ogłosi, że od dzisiaj ona już nie bladź tylko mewka. I, że to co robiła do tej pory to było dobro całe, a nie zło wcale i, że teraz dobra jeszcze więcej będzie. Mijają lata, a ja ciągle ją widzę. Snuje się po tym moim świecie, próbuje zagadywać, raz na jakiś czas obiecanki jakieś składa mi różne. I uśmiecha się myśląc, że zalotnie, a zalatuje to jej ale z japy. Pamiętam ją jak wtargnęłą mi w teleranek, pamiętam jak ulicami z pałką mnie ganiała, ale to nic w porównaniu z tym co zrobiła wielu moim znajomym i sąsiadom. Ale ona mówi, że coś mi się pomieszało. Że to nie ona była, a nawe jeżeli ona, no to, że  przecież to była zabawa taka, ścieżka zdrowia, gimnastyka zwykła i z kulturą jaką.

     Mały byłem, gdy ją dostrzegłem i wątpiwości nie miałem co ona za jedna. I wciąż nie mam. A tu po latach panienka jakieś umizgi do przyjaciół moich robi. I ci zdaje się, że biorą to za monetę dobrą, nie za rubla transferowego. Mam nadzieję, że tylko pogrywają z nią, że wiedzą, że nie zapomnieli. A ostrożni muszą być wyjątkowo.

    Przyjaciół rywale i znajomi jedni od wielu lat z panienką się prowadzali. I poklepywali z nią na oczach wielu. I, że to nie mewka twierdzili, a dama jest. A mówili to przy okazji każdej i na bale z nią chadzali, chyba też zwyczajnym dla nich człowiekiem honoru była. Straciłem pewność, czy wierzyli oni w to, czy tak akurat wygodnie im było. Ale dzisiaj sugerują, nieśmiało póki co, że to wycieruch jednak jest. A jednak. Zrozumieli? Grali przez lata? Zazdrość? O mewkę? O mewka! A może to dusze bratnie są, tylko mi wzroku sokoła brakowało. Mylić chciałbym się.

     Że też ja ciągle widzę ją na ulicach.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale