0 obserwujących
34 notki
67k odsłon
  1651   0

Szczera interwencja na Litwie, czy kolejna "pokazucha" Tuska?

Od początku kadencji rząd PO utrzymuje, że doprowadził do zasadniczej zmiany na lepsze naszych relacji z sąsiadami. Tej tezie przeczą stosunki z Litwą. Od lat władze polskie starały się prowadzić politykę wobec Wilna w sposób delikatny. Dwadzieścia lat temu my odzyskaliśmy możliwość ukształtowania swojego ustroju. Zaś Litwa odzyskała wolność. To oczywiste, że państwo budujące swoją tożsamość narodową będzie niezwykle wyczulone na wszelkie wyzwania, które mogłyby zagrozić temu procesowi. Tak jak my jesteśmy wyczuleni na zachowanie Niemiec. Tak i Litwa jest ostrożna wobec nas. Tę delikatność relacji rozumiał śp. Lech Kaczyński. Zdawał sobie sprawę, że droga do rozwiązania wszelkich problemów z Litwą (szkolnictwo, prawa własności, nazewnictwo i pisownia nazwisk) jest długa. Wiedział też, że twarde, ultymatywne działania mogą te stosunki jedynie popsuć.

Litwini nie są bez winy wobec Polaków na Litwie. Ich zachowanie łamie standardy europejskie. Jednak kategoryczne, wręcz apodyktyczne, zachowanie dyplomacji Sikorskiego nie przyczynia się do pozytywnego rozwiązania problemów. Nie pozwala wyjść Litwinom z tego impasu "z twarzą", bez upokorzenia. Widocznie dostrzegł to ostatnio premier Tusk, który zdecydował się na osobistą interwencję i pojednawczy język. To pozytywny gest. Ale czy szczery i prawdziwy? Pośpieszne działanie Tuska i prowizoryczne decyzje o stworzeniu komisji do zbadania sprawy, przypominają raczej zachowanie z przeszłości wobec dopalaczy czy pedofilów.

Nie stać nas na kolejną „pokazuchę”. Poprawa relacji z Litwą i rozwiązanie problemów Polaków tam mieszkających wymagałoby istotnej rewizji polskiej polityki zagranicznej. Należałoby porzucić mrzonki o możliwości prowadzenia pragmatycznych relacji z Rosją kosztem naszych stosunków z partnerami z naszego regionu. Zamiast księżycowych pomysłów o trójkącie Berlin-Warszawa-Moskwa czy goszczenia Ławrowa na zamkniętych naradach dla polskich ambasadorów należałoby wrócić do polityki umacniania naszych relacji w regionie Europy Środkowej, aby ten obszar stał się funkcjonalnym regionem Unii. Aby definitywnie wyrwał się z moskiewskich planów utrzymania tu niedookreślonego statusu bezpieczeństwa pozwalającego rozgrywać rosyjskie wpływy polityczno-gospodarcze. Trwałe poczucie bezpieczeństwa umożliwiłoby wówczas Litwinom porzucenie obaw o zachowanie swojej tożsamości i pozwoliłoby na pojednawcze relacje z mniejszościami narodowymi.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale